|
|
strona 63
Polska blokuje porozumienie Unii
Polska blokuje porozumienie Unii ws. negocjacji z Rosją
Polska sprzeciwiła się przyjęciu unijnego mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją; zgodę uzależniła od "politycznego sygnału ze strony Moskwy" w związku z trwającym od roku embargiem na eksport niektórych polskich produktów mięsnych i rolnych do Rosji.
Z powodu sprzeciwu Polski podczas poniedziałkowego spotkania w Brukseli unijni ministrowie spraw zagranicznych nie przyjęli mandatu na negocjacje nowego globalnego porozumienia, które miałyby się rozpocząć na szczycie UE-Rosja 24 listopada w Helsinkach. Przyjęcie tego mandatu musi nastąpić jednomyślnie.
Zaprezentowane przez szefową polskiej dyplomacji Annę Fotygę na brukselskim spotkaniu stanowisko wsparł prezydent Lech Kaczyński. Jak zaznaczył, Polska nie może zgodzić się na to, aby porozumienia UE z Rosją niejako omijały nasz kraj.
Jeszcze przed zgłoszeniem polskiego sprzeciwu szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk oświadczył, iż jeśli Polska przedstawi swe weto w osamotnieniu, będzie to znak coraz gorszych relacji polsko-rosyjskich, ale także osamotnienia Polski w Unii.
Doradca prezydenta Rosji ds. kontaktów z UE Siergiej Jastrzembski powiedział, że rozmowy między Moskwą i Brukselą powinny się rozpocząć bez warunków wstępnych, przy czym negocjacje nie mogą być zakładnikiem problemów z poszczególnymi krajami UE.
Polska przy braciach Kaczyńskich nie po raz pierwszy demonstruje niezdolność do działania we wspólnym interesie, stawiając swoje interesy wyżej od interesów Unii Europejskiej. Należy oczekiwać, że jest to dysonans, na który UE zareaguje - powiedział przewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Konstantin Kosaczow.
Bez politycznego sygnału ze strony Rosji Polska nie jest skłonna zmienić stanowiska - powiedziała w Brukseli Anna Fotyga.
Jej zdaniem restrykcje nałożone rok temu przez Rosję na import polskich artykułów spożywczych "są natury politycznej".
Drugi podnoszony przez Polskę postulat dotyczy kwestii energetycznych. Polska chciałaby, by podczas negocjacji nowego porozumienia wciąż domagać się od Moskwy ratyfikacji Europejskiej Karty Energetycznej i podpisania protokołu tranzytowego. Dokumenty te dają europejskim inwestorom dostęp do rosyjskich rynków, infrastruktury i surowców na zasadach przejrzystości, niedyskryminacji i wzajemności.
Rosja wykorzystuje energię jako narzędzie nacisku politycznego. Wykorzystuje również takie narzędzie jak zakaz wwozu towarów wobec takich krajów jak Polska i Gruzja.
Proszę się więc nie dziwić, że i my wykorzystujemy narzędzia, jakimi dysponujemy - powiedziała Fotyga. Przyjęcie mandatu jest uwarunkowane jednomyślnością i tym narzędziem bronimy naszych interesów - dodała.
Fotyga wyraziła przekonanie, że Polska - choć samotnie blokuje przyjęcie mandatu negocjacyjnego - cieszy się zrozumieniem innych krajów UE. Podobny pogląd zaprezentował Lech Kaczyński.
Polska w tej sytuacji nie miała innego wyjścia, szczególnie że zdajemy sobie sprawę, że niezależnie do wyników głosowania, to my tam reprezentujemy nie tylko siebie - zaznaczył prezydent.
Zdaniem minister Fotygi wciąż istnieją szanse na znalezienie satysfakcjonującego Polskę kompromisu. Obserwujemy większy poziom solidarności partnerów wokół naszych postulatów. Ciągle wierzę, że przed szczytem uda się wypracować jakieś kompromisowe rozwiązanie, które pozwoli zabezpieczyć żywotne polskie interesy, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne i z całą pewnością znieść zakaz eksportu polskich towarów - powiedziała szefowa polskiej dyplomacji.
Jesteśmy świadomi trudności, jakie Polska napotyka w związku z embargiem na niektóre polskie produkty mięsne i roślinne. Solidaryzujemy się z Polską - zapewniła komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner.
W związku z polskim sprzeciwem, sprawa negocjacji z Rosją wraca teraz na posiedzenie COREPER, czyli ambasadorów państw członkowskich przy UE, którzy spotkają się w środę.
Zależy nam, by mandat unijny został przyjęty na czas, przed szczytem UE-Rosja 24 listopada - tłumaczyła Ferrero-Waldner. Austriacka komisarz zapewniła jednak, że brak mandatu negocjacyjnego nie spowoduje odłożenia szczytu UE-Rosja.
Komisarz zapewniła, że KE czyni wysiłki na rzecz rozwiązania sporu polsko-rosyjskiego, ale musi on być załatwiony na płaszczyźnie dwustronnej. Sprawa eksportu to dwustronna sprawa pomiędzy Polską a Rosją.
Komisja Europejska nie ma kompetencji w tej sprawie, ale staramy się ułatwić porozumienie. Chcemy bowiem okazać solidarność z członkiem unijnego klubu - powiedziała Ferrero-Waldner.
Nowe porozumienie UE-Rosja ma zastąpić obecne - zawarte w 1997 roku - porozumienie o partnerstwie i współpracy (PCA), które wygasa w listopadzie przyszłego roku. Ma dotyczyć całego spektrum stosunków z Rosją, w tym kwestii tak ważnej jak współpraca energetyczna, a także współpracy sądowej i policyjnej, wspólnych działań w polityce zagranicznej, jak również badań, edukacji, kultury. W przypadku braku nowego porozumienia automatycznie zostanie przedłużone stare.
Początkowo polskie postulaty w sprawie ratyfikowania Karty Energetycznej przez Rosję wspierała Litwa. Jednak - jak podała agencja Elta - litewski minister spraw zagranicznych Petras Vaitiekunas powiedział w trakcie brukselskiego spotkania, że jest zainteresowany "kompromisem" i że obecny tekst mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją jest wystarczająco dobry
dodano 14.11.2006,
żródło: www.wp.pl
Opinia eksperta. Polska-Rosja
Ekspert ds. Europy Wschodniej, znany prozaik i eseista Jerzy Pomianowski, uważa, że słuszne są żądania Polski, by Rosja - w relacjach z zakresu energetyki - traktowała ją tak samo jak innych członków Unii Europejskiej. Jego zdaniem, UE powinna poprzeć polskie postulaty.
W poniedziałek, podczas posiedzenia szefów dyplomacji państw UE w Brukseli, Polska sprzeciwiła się przyjęciu unijnego mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją. Wezwaliśmy Polskę, by zniosła swoją blokadę - powiedziała dziennikarzom komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner.
Zgodę na rozpoczęcie negocjacji UE z Rosją Polska uzależnia przede wszystkim od rozwiązania kwestii restrykcji handlowych nałożonych w listopadzie ubiegłego roku przez Rosję na polskie mięso i artykuły rolne.
Poza tym Polska chciałaby, by podczas negocjacji nowego porozumienia wciąż domagać się od Moskwy ratyfikacji Europejskiej Karty Energetycznej i podpisania protokołu tranzytowego. Dokumenty te dają europejskim inwestorom dostęp do rosyjskich rynków, infrastruktury i surowców na zasadach przejrzystości, niedyskryminacji, wzajemności.
Jak powiedział w poniedziałek w Warszawie prezydent Lech Kaczyński, Rosja nie przestrzega obecnej umowy z UE w stosunku do Polski. Jako przykład podał m.in. budowę Gazociągu Północnego, który - jak podkreślił - jest sprzeczny z interesami naszego kraju.
Według Jerzego Pomianowskiego, z dwóch stawianych przez Polskę warunków ważniejszy jest ten dotyczący surowców energetycznych. To jest warunkiem naszej narodowej, państwowej suwerenności - zaznaczył.
Moim zdaniem, postawienie w sposób bardzo jasny - byle nie obraźliwy dla naszych partnerów w UE - sprawy takiego samego traktowania przez dostawcę rosyjskiego Polski jak innych członków UE jest nieodzowne - powiedział Pomianowski. Jak podkreślił, "stosunek Rosji do Polski powinien być dla całej Unii pierwszym sygnałem prawdziwego stosunku Rosji do Zachodu".
W jego ocenie, jeżeli "Unia Europejska nie poprze Polski w tej sprawie, to sama prędzej czy później stanie się ofiarą szantażu".
Dominacja Rosji za pomocą paliw wcale nie jest mniej groźna dla jej bliższych i dalszych sąsiadów niż dominacja, do której dążył Związek Sowiecki - dodał.
Ekspert zaznaczył przy tym, że choć ma "wiele zastrzeżeń w stosunku do celów i środków polityki wewnętrznej rządzącej ekipy", to "całkowicie rozumie i podziela" stanowisko rządu w sprawie suwerenności energetycznej Polski. Postępowanie rządu w tej dziedzinie uznał za "słuszne i godne".
Akurat w tej sprawie - surowców energetycznych - nie tylko ja, ale wszyscy w Polsce, którzy interesują się polityką i losami kraju powinni poprzeć starania wyrażone przez rząd - dodał.
Pomianowski przyznał, że stanowisko Polski "w jakiś sposób" pogorszy stosunki polsko-rosyjskie. Aczkolwiek nie widzę, co jeszcze tutaj gorszego stać się może.
Rosjanie nie mają zaborczych zamiarów wobec Polski. Jakiekolwiek dalsze restrykcje mogą tylko pogorszyć stosunki Rosji z resztą Zachodu, bo będą jaskrawym przykładem tego, do czego w istocie służą Rosji paliwa - nie do zysku, tylko do dominacji, co jest rzeczą groźną nie tylko dla Polski - powiedział.
Negocjacje nowego globalnego porozumienia miałyby się rozpocząć na szczycie UE-Rosja 24 listopada w Helsinkach. By to nastąpiło, wcześniej wszystkie kraje UE muszą jednomyślnie przyjąć wspólny mandat negocjacyjny.
Nowe porozumienie UE-Rosja ma zastąpić obecne - zawarte w 1997 roku - porozumienie o partnerstwie i współpracy (PCA), które wygasa w listopadzie przyszłego roku. W przypadku braku nowego porozumienia zostanie ono przedłużone
dodano 14.11.2006,
żródło: www.wp.pl
Porozumienie Rosja - UE. Polski przeciw
Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej, izby niższej parlamentu Rosji, Konstantin Kosaczow oświadczył, że Moskwa nie zamierza przekonywać Polski do zmiany stanowiska w sprawie negocjacji na temat nowego porozumienia o współpracy między Rosją i Unią Europejską.
Podczas posiedzenia unijnych szefów dyplomacji w Brukseli, Polska sprzeciwiła się przyjęciu unijnego mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją.
Szefowa polskiej dyplomacji Anna Fotyga powiedziała w Brukseli, że Polska nie wycofa swojego sprzeciwu w sprawie przyjęcia unijnego mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją bez politycznego sygnału ze strony Rosji.
Zgodę na rozpoczęcie negocjacji Polska uzależnia przede wszystkim od zniesienia restrykcji handlowych, nałożonych w listopadzie ubiegłego roku przez Moskwę na polskie mięso i artykuły rolne.
Drugi wysuwany przez Polskę postulat dotyczy kwestii energetycznych. Polska chciałaby, aby jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji Moskwa zobowiązała się do ratyfikacji Europejskiej Karty Energetycznej i podpisania protokołu tranzytowego. Dokumenty te dają europejskim inwestorom dostęp do rosyjskich rynków, infrastruktury i surowców na zasadach przejrzystości, niedyskryminacji i wzajemności.
Fakt, że Polska zablokowała tę kwestię, strona rosyjska przyjmuje ze spokojem.
Byłoby błędem oczekiwać, że teraz rzucimy się na łeb, na szyję i będziemy przekonywać Polskę do zmiany stanowiska - powiedział Kosaczow agencji Interfax.
Jego zdaniem zaistniała sytuacja jest wewnętrznym problemem UE, która powinna go samodzielnie rozwiązać.
Polska nie po raz pierwszy przysparza bólu głowy Unii Europejskiej, mając odrębne zdanie w różnych kwestiach, chociaż nie wszystkie bezpośrednio dotyczyły Rosji - oświadczył parlamentarzysta.
Polska przy braciach Kaczyńskich nie po raz pierwszy demonstruje niezdolność do działania we wspólnym interesie, stawiając swoje interesy wyżej od interesów Unii Europejskiej. Należy oczekiwać, że jest to dysonans, na który UE zareaguje - oznajmił Kosaczow.
Deputowany podkreślił, że Moskwa nie traktuje podpisania nowego porozumienia z Unią Europejską jako celu samego w sobie. Traktujemy ten dokument jako niezbędny instrument dla usprawnienia naszych dalszych kontaktów. Pragnę podkreślić, że jest on potrzebny nie tylko Rosji, lecz również Unii Europejskiej - powiedział Kosaczow.
Wcześniej doradca prezydenta Władimira Putina ds. kontaktów z UE Siergiej Jastrzembski oświadczył, że negocjacje między Rosją i Unią Europejską na temat nowego porozumienia o współpracy nie mogą być zakładnikiem problemów z poszczególnym krajami UE i powinny się rozpocząć bez warunków wstępnych.
Jeśli chodzi o polskie pretensje, to nasi partnerzy w Warszawie dobrze wiedzą, jak należy rozwiązywać występujące problemy.
Nie ma żadnych wątpliwości, że mogą być one rozwiązane wyłącznie w ramach dwustronnych stosunków i - naturalnie - bez włączania do tego UE - dodał Jastrzembski.
Tymczasem polskie źródło dyplomatyczne w Moskwie powiedziało, że niektóre postulaty, od spełnienia których Rosja uzależnia zniesienie embarga na import żywności z Polski, są niewykonalne. Dotyczy to - na przykład - żądania wyznaczenia przez stronę polską kilku przejść granicznych, przez które przechodziłaby żywność. Nie możemy przecież zabronić przedsiębiorcy jazdy przez Litwę do Petersburga - zauważył rozmówca.
Rosjanie chcą też, abyśmy ponosili odpowiedzialność za żywność, która idzie przez nasze przejścia z innych krajów unijnych, a nawet z państw trzecich - dodało źródło.
Bezpośrednie straty, jakie Polska poniosła już z tytułu obowiązywania rosyjskiego embarga, rozmówca oszacował na ponad 300 mln dolarów
dodano 14.11.2006,
żródło: www.wp.pl
Polska-Rosja próbują znormalizować stosunki
Moskwa i Warszawa próbują znormalizować swoje stosunki - poinformowała "Niezawisimaja Gazieta", dodając, że w obu stolicach "wydano dyspozycje przygotowania spotkania prezydentów Rosji i Polski".
Moskiewski dziennik przypomina, że "Putin jest jednym z niewielu liderów światowych, wciąż niemających osobistych kontaktów z bliźniakami Kaczyńskimi, którzy doszli do władzy rok temu".
"Tymczasem premier Jarosław Kaczyński i prezydent Lech Kaczyński wykazują imponującą aktywność na arenie międzynarodowej, przede wszystkim na kierunku europejskim, amerykańskim i poradzieckim" - ocenia "Niezawisimaja Gazieta".
Zauważa, że "w kontaktach z zagranicznymi przywódcami rozstawiają oni ważne akcenty dotyczące stosunków z Rosją". "W tym kontekście należy zwrócić uwagę na niedawne wizyty polskiego prezydenta w Wielkiej Brytanii i na Litwie oraz podróże polskiego premiera do USA i Niemiec" - podkreśla dziennik.
Gazeta wskazuje, że "rok temu wielu ekspertów było zdania, że objęcie rządów przez Kaczyńskich, nie gardzących populistyczno- nacjonalistycznymi hasłami, nie stwarza większych nadziei na poprawę stosunków między Warszawą i Moskwą". "Jednak oddajmy sprawiedliwość Lechowi Kaczyńskiemu: zarówno w czasie kampanii wyborczej, jak i po wyborze na prezydenta niejednokrotnie mówił o konieczności poprawy stosunków z Moskwą" - zaznacza
Prezydent Lech Kaczyński powiedział na konferencji prasowej, że Polska nie może zgodzić się na to, aby porozumienia UE z Rosją omijały nasz kraj. Jak podkreślił, Polsce zależy na dobrych stosunkach z Rosją, ale - jak dodał - "muszą być to stosunki, które coś Polsce przynoszą".
Według prezydenta, Rosja nie przestrzega obecnej umowy w stosunku do Polski. Chodzi m.in. o wprowadzony przez Rosję zakaz eksportu polskich produktów rolnych. Jako kolejny przykład L.Kaczyński podał budowę Gazociągu Północnego, który - jak podkreślił prezydent - jest sprzeczny z interesami naszego kraju.
Podczas pierwszej części posiedzenia szefów dyplomacji państw UE w Brukseli Polska sprzeciwiła się przyjęciu unijnego mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją. Jak tłumaczył prezydent, nasz kraj nie miał innego wyjścia. L.Kaczyński zapewnił, że taką postawą "nie reprezentujemy tylko siebie"
Zdaniem eksperta Polskiego Instututu Spraw Międzynarodowych - Adama Eberhardta - Polska, wetując unijne negocjacje z Rosją, ma szanse wywalczyć zniesienie rosyjskiego embarga na polską żywność.
Ekspert uważa, że sprawa zablokowania importu mięsa z Polski, bardzo istotna dla Warszawy, była lekceważona w Moskwie i niedostrzegana w Unii Europejskiej.
Teraz, gdy Wspólnota ma rozpocząć negocjowanie nowego porozumienia o partnerstwie i współpracy z Moskwą, nadarzyła się doskonała sposobność, by powrócić do problemów z eksportem polskiego mięsa.
Adam Eberhardt przypomina, że pierwszorzędne znaczenie dla negocjacji Unii Europejskiej z Moskwą ma kwestia bezpieczeństwa energetycznego. Podkreślił, że z tego powodu obu stronom - mimo rozbieżności stanowisk - bardzo zależy na zawarciu wieloletniego porozumienia.
Polska domaga się, aby przed rozpoczęciem rozmów Rosja zniosła embargo na import polskiej żywności. Negocjacje Unii z Rosją, których rozpoczęcie zaplanowano na 24 listopada, mają dotyczyć nowego porozumienia o partnerstwie, dotyczącego między innymi spraw energii, handlu i praw człowieka.
Dotychczasowe porozumienie o partnerstwie i współpracy UE i Rosji podpisano w 1994 roku, ale funkcjonuje od 1997 roku. Po dziesięciu latach działania umowy Rosja chce wynegocjować nowy dokument, zwłaszcza że sytuacja, szczególnie w energetyce, bardzo się zmieniła. Na wstępie Moskwa odmówiła podpisania Europejskiej Karty Energetycznej, co przez Wspólnotę długo było rozumiane jako warunek rozpoczęcia negocjacji
Decyzja Polski o zablokowaniu porozumienia w sprawie negocjacji Unii Europejskiej z Rosją "nie jest niespodzianką" - powiedział ambasador Rosji przy Unii Europejskiej Władimir Czyżow w wywiadzie dla stacji telewizyjnej "Rossija".
Konieczny jest tutaj prawdziwy konsensus i został on zablokowany przez Polskę. Lecz nie powiedziałbym, że jest to niespodzianka. Uprzedzaliśmy naszych europejskich partnerów o trudnościach związanych z rozszerzeniem UE przed dwoma laty - oświadczył Czyżow.
Życzymy naszym partnerom, aby rozwiązali z sukcesem swoje problemy - dodał.
Z powodu sprzeciwu Polski podczas poniedziałkowego spotkania w Brukseli unijni ministrowie spraw zagranicznych nie przyjęli mandatu na negocjacje nowego globalnego porozumienia, które miałyby się rozpocząć na szczycie UE-Rosja 24 listopada w Helsinkach. Przyjęcie tego mandatu musi nastąpić jednomyślnie.
dodano 14.11.2006,
żródło: www.wp.pl
Putin nie stanie się dyktatorem
"Nie izolujcie Putina i Rosji, Zachód ich potrzebuje" - zaapelował Michaił Gorbaczow w wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Repubblica". Były prezydent ZSRR wyraził przekonanie, że "Władimir Putin nie dąży do utworzenia autorytarnego reżimu i nie stanie się dyktatorem".
"Nie mówię, że Putin jest wzorem demokracji, ale to, co dobre przeważa znacznie nad tym, co złe"- powiedział Gorbaczow w rozmowie z włoską gazetą. Dodał, że zarzuty kierowane przez Zachód pod adresem rosyjskiego przywódcy są często - jak to ujął - tylko pretekstem.
Michaił Gorbaczow podkreślił, że to właśnie Putin przywrócił Rosji nadzieję, której obywatele tego kraju nie mieli w okresie rządów Borysa Jelcyna, gdy "dwie trzecie Rosjan żyło w nędzy i upokorzeniu, ku zadowoleniu Zachodu".
"Rosja ma dosyć nacisków ze strony państw zachodnich" - oświadczył były radziecki prezydent. Odnosząc się do sporów na temat rosyjskiego gazu i ropy zauważył: "My sprzedajemy ropę, której Europa potrzebuje (...). Ale zamiast poszukiwać rozwiązań bardziej korzystnych dla wszystkich, Europejczycy mówią o czym innym i pouczają Putina, jakim ma być prezydentem".
"Wystarczyłaby szczera wola dialogu, trochę szacunku i sprawy miałyby się inaczej" - oświadczył Gorbaczow w rozmowie z rzymskim dziennikiem.
dodano 06.11.2006,
żródło: www.money.pl
Rosja zbuduje Egiptowi elektrownię nuklearną
Rosja chce zbudować Egiptowi elektrownię nuklearną. Kontrakt, który prezydenci obu krajów omawiali wczoraj na Kremlu, ma pomóc Moskwie wrócić na Bliski Wschód.
Kair ogłosił dwa miesiące temu zamiar wznowienia pokojowego programu nuklearnego. Egipcjanie chcą na początek wybudować jedną elektrownię jądrową na wybrzeżu w miejscowości al Daaba. Koszt inwestycji to 2 mld dol.
Choć Egipt jest obok Iraku jedynym bliskowschodnim krajem, który użył w przeszłości broni masowego rażenia (chemicznej podczas wojny w Jemenie w latach 60.), to zdaniem Amerykanów prezydent Hosni Mubarak jest gwarantem tego, że program nuklearny nie zostanie wykorzystany do budowy bomby.
Prezydent Egiptu postanowił jednak szukać partnerów nuklearnych poza Ameryką. Budowa elektrowni atomowej była jednym z głównych tematów jego wczorajszych rozmów z Władimirem Putinem, a za kilka dni będzie omawiana także podczas wizyty Mubaraka w Chinach. - Szybkie słowa aprobaty Amerykanów wobec planów nuklearnych miały być sygnałem, że wszystko pozostaje pod kontrolą USA. Ale Mubarak nie chce być pod całkowitym wpływem Amerykanów - wyjaśniał niedawno Emad Gad z egipskiego Centrum Studiów Strategicznych al Ahram.
Wykorzystywanie antyamerykańskich nastrojów na Bliskim Wschodzie stało się ostatnio specjalnością Kremla, który usiłuje w ten sposób bez wielkich nakładów odbudować dawną pozycję w regionie. Moskwa już na kilkanaście lat przed upadkiem ZSRR utraciła tam znaczną część wpływów właśnie z powodu Egiptu, który postawił na sojusz z USA, podpisał traktat pokojowy z Izraelem w 1978 r., a za współpracę z Waszyngtonem do dziś pobiera dotację o wartości ok. 2 mld dol. rocznie.
Kontrakt na budowę elektrowni cementuje również współpracę Moskwy i Teheranu, którego Rosjanie bronią przed sankcjami międzynarodowymi z powodu domniemanych dążeń do budowy bomby atomowej.
dodano 06.11.2006,
żródło: www.gazeta.pl
Interesy z Rosją. Inwestowanie
Interesy z Rosją.
Inwestowanie w tym kraju nie jest łatwe.
Nie ma wsparcia ze strony polskich urzędników, brakuje kadr, panuje biurokracja. Ale nie wszystkich to zraża.
Stanisław Wokulski, bohater „Lalki” Bolesława Prusa, zrobił na Wschodzie majątek dzięki pomocy rosyjskiego handlowca, Suzina. Polskie firmy, które dziś samodzielnie starają się powtórzyć ten sukces, nie mają już tak dobrze. I o ile handlowanie z Rosją wychodzi im jako tako, to z inwestowaniem jest już gorzej. Droga przez mękę może to jeszcze nie jest, ale przed naszymi przedsiębiorstwami trudnych do pokonania przeszkód piętrzy się na niej naprawdę sporo. A do tego jeszcze ta atmosfera – wprowadzenie zakazu importu polskiej żywności, straszenie ograniczeniem dostaw gazu lub podwyżką jego ceny, no i ci pobici polscy dyplomaci...
Jednak, paradoksalnie, wszystkie te trudności w handlu, zakazy, ograniczenia czy zaporowe cła nie odstręczają niektórych naszych spółek od… uruchamiania tam produkcji. Pracują już na wschód od Białorusi m.in. zakłady Forte, Grupy Atlas, Belli, powstaje fabryka Pfleiderera Grajewo, Ziołopeksu. Atmosfera im nie przeszkadza. Na szczeblu regionalnym międzynarodowej polityki jest bowiem mniej. Większego znaczenia nabierają konkretne interesy.
– My wstydzimy się za naszych polityków, Rosjanie za swoich – podsumowuje jeden z polskich inwestorów.
– Z Rosją handlujemy od roku 1994 i nie zdarzyło się, żeby napięcia polityczne pomiędzy naszymi krajami uniemożliwiły nam prowadzenie tam interesów – mówi Lech Gabrielczak, dyrektor ds. eksportu Grupy Atlas. – Nie odczuliśmy specjalnie nawet kryzysu w roku 1998, chociaż mieliśmy wówczas przejściowe kłopoty z rosyjskimi bankami, które zablokowały przepływ pieniędzy od naszych kontrahentów. Lecz teraz mamy na tym rynku lojalnych i sprawdzonych partnerów handlowych, którzy, podobnie jak my, nie mieszają polityki z biznesem.
– Wielka polityka bezpośrednio nas nie dotyka – potwierdza Alina Dymel, dyrektor handlowy fabryki Atlasa w Dubnej pod Moskwą. – Współpracujemy z władzami miasta i udało nam się zdobyć ich przychylność.
Jak? Z okazji uruchomienia fabryki Atlas podarował lokalnej społeczności wyposażoną karetkę reanimacyjną. – A rok później przekazaliśmy materiały na budowę dworca kolejowego – opowiada Alina Dymel. – Wspieramy także różne lokalne inicjatywy. Dzięki temu możemy już liczyć na to, że niemal co drugi z zamówionych przez nas w rosyjskiej kolei wagonów będzie podstawiony pod fabrykę. Wcześniej nie było tu jakichkolwiek reguł.
– Nie zanotowaliśmy żadnego konkretnego i namacalnego przykładu negatywnych konsekwencji złych relacji polityczno-handlowych Polski z Rosją i mamy nadzieję, że będzie tak również w przyszłości – mówi Paweł Wyrzykowski, prezes Pfleiderera Grajewo.
Jego firma buduje w Nowogrodzie Wielkim fabrykę płyt wiórowych. Chce ją uruchomić już w tym roku. Złe stosunki dwustronne nie miały też wpływu na inwestycję Zakładów Mebli Forte.
– Chwalimy sobie współpracę z władzami miasta i guberni; to dzięki ich pomocy w ekspresowym tempie odprawiliśmy na granicy wyposażenie firmy – mówi Andrzej Korzeb z zarządu Forte.
Jednak Krzysztof Koszela, dyrektor ds. surowców i eksportu Ziołopeksu – właściciela Kaliszanki, Goplany i Jutrzenki – dostrzega negatywny wpływ polityki i propagandy na relacje biznesowe. Wie, co mówi, gdyż od lat spotyka się i handluje z Rosjanami, ma więc skalę porównawczą.
– Podczas rozmów nie widzę jeszcze awersji do Polaków, ale obserwuję, że zaczyna ona powstawać – podsumowuje Krzysztof Koszela.
Sławomir Majman, dyrektor naczelny Biura Reklamy SA, również nie jest takim entuzjastą. – Wymienianych w prasie firm inwestujących w Rosji jest faktycznie niewiele – podkreśla Majman. Jego zdaniem, wartość naszych inwestycji jest niewielka w porównaniu z obrotami handlowymi. Rzeczywiście: wprawdzie nie ma jeszcze danych za cały 2005 r., ale nieco ponad 41 mln dol. zainwestowanych przez polskie firmy do połowy roku – wobec całorocznego eksportu w wysokości prawie 4 mld dol. – to niedużo. Zwłaszcza że to niewielka część łącznych inwestycji zagranicznych w Rosji, których wartość przekracza 40 mld dol. rocznie.
Zawirowania polityczne są, według Sławomira Majmana, często decydujące dla być lub nie być polskich interesów w Rosji. Uważa on, że naszym firmom brakuje tam parasola politycznego, który chroni przedsiębiorstwa z Czech, Węgier czy Słowacji – państw mających ze wschodnim sąsiadem znacznie lepsze niż my stosunki.
– To nie tylko kwestia napiętych relacji politycznych, ale i słabości państwowych instytucji powołanych do promowania Polski – twierdzi Majman. – Również ze względu na te stosunki są one mało skuteczne. Naszych przedsiębiorców pozostawiono samych sobie.
Nie tylko polityka decyduje o słabości polskich inwestorów. Dochodzi do tego jeszcze dotkliwy brak kadr, przygotowanych do pracy na rosyjskim rynku. Na przykład wielu naszych menedżerów nie zna języka. Choć przecież wszyscy, którzy kończyli szkoły przed 1989 r., obowiązkowo się go uczyli...
– Przez kilkanaście lat nasze firmy kierowały się głównie na Zachód, mimo że aspirowały do roli pomostu w stosunkach Zachodu z Rosją – komentuje Sławomir Majman. I zwraca uwagę nie tylko na nieznajomość języka, ale również kultury i sztuki współczesnej Rosji oraz... swoistego sposobu myślenia.
– A przecież, zanim przejdzie się do interesów, trzeba o czymś porozmawiać z partnerem: o kraju, polityce, sztuce – zauważa dyrektor Biura Reklamy. Wciąż niewielu to potrafi; więc ci nieliczni są obecnie na naszym rynku pracy bardzo poszukiwani. Notabene, genialny w swej prostocie i bardzo skuteczny sposób na niedobory wykwalifikowanych kadr znalazł Pfleiderer Grajewo. Firma organizuje bowiem szkolenia pracowników, które mają na celu zapoznanie ich z kulturą Rosji, mentalnością jej mieszkańców itp.
Kolejną przeszkodą na naszej drodze do szerszych kontaktów gospodarczych są zakodowane w umysłach Polaków stereotypy na temat Rosjan – choćby dotyczące pijaństwa. Tymczasem, zdaniem Majmana, rosyjska kadra menedżerska reprezentuje wysoki poziom – choćby dlatego, że ich firmy są bogatsze od naszych. Nie ma już w tym gronie mowy o lejącej się litrami wódce, są za to kulturalne spotkania przy kawie i koniaku oraz dyskusje, nie tylko biznesowe zresztą. W ich trakcie natomiast trzeba szczególnie uważać, by nie zrazić potencjalnego partnera. Chociażby opiniami o wygranych i ofiarach II wojny światowej.
– Dla Rosjan Wielka Wojna Ojczyźniana to świętość, symbol wielkiego zwycięstwa Rosji, z którego są niezwykle dumni – przypomina Sławomir Majman. – Nie rozumieją naszego stosunku do wojny i nie ma ich co przekonywać do naszego punktu widzenia.
O czym zatem rozmawiać? W ostateczności o wciąż niezmiernie popularnej w Rosji Barbarze Brylskiej. W każde święta w rosyjskiej telewizji emitowany jest film „Szczęśliwego Nowego Roku” z 1975 r., w którym zagrała główną rolę. Można wspomnieć o piosenkarce Annie German – u nas rocznica jej śmierci (zmarła 25 sierpnia 1982 r.) minęła bez echa, tymczasem w Rosji wiele o niej pisano. Towarzyskie pogawędki to tylko wstęp do rozmowy o interesach. Po niej zaś zaczynają się prawdziwe schody.
A jednak Krzysztof Koszela ma o Rosjanach jak najlepsze zdanie.
– Ja Rosjanom wierzę bardziej niż kontrahentom z Zachodu – mówi. – Nigdy nas nie oszukali, natomiast tamci nie zawsze wywiązywali się z umów i wzajemnych ustaleń.
Gorzej jest z bezpieczeństwem, na przykład transportu. Jak głosi anegdota, jeden z polskich importerów, który miał transportować koleją telewizory z Chin, zatrudnił do ochrony żołnierzy, po dwóch z bronią maszynową na wagon.
Jaki jest zatem sposób na te kłopoty? – Naszym zabezpieczeniem było zaangażowanie profesjonalnego project managera, dysponującego doświadczeniem w tej materii – mówi prezes Wyrzykowski. – A także zatrudnienie od samego początku bardzo profesjonalnej firmy ochroniarskiej, która na wszelkiego rodzaju sprawy związane z kradzieżami jest przygotowana oraz intensywnie współpracuje z wieloma inwestorami zagranicznymi. I jest w stanie sprostać ich wymaganiom.
Osobny problem to podróbki. Nagminnie podrabiane są wyroby Atlasa. – To obecnie prawdziwa plaga dla firmy – skarży się Lech Gabrielczak. Podróbki można kupić na podmiejskich targowiskach, gdzie materiały budowlane sprzedawane są wprost z kontenerów. Rosyjscy producenci sypią do worków swoje produkty, znacznie gorszej jakości, i sprzedają je jako wyroby Atlasa – w podobnej cenie.
– Walka z tym procederem to na razie walka z wiatrakami – podkreśla Lech Gabrielczak. – W Rosji istnieją co prawda odpowiednie przepisy chroniące znak towarowy, ale najczęściej pozostają tylko na papierze.
Jednak firma nie spieszy się z interwencją u władz rosyjskich. – Gdyby obecność podróbek skutkowała mniejszą sprzedażą naszych wyrobów, może by nas to mobilizowało do bardziej stanowczych działań przeciwko fałszerzom – komentuje Gabrielczak. – Ale skoro prawdziwego atlasa, podobnie jak fałszywek, sprzedaje się coraz więcej, nie spieszymy się.
Ale to jeszcze nie koniec problemów. Kolejne są związane z rosyjskimi pracownikami. Zdarzało się, że po odebraniu tygodniowej pensji robotnicy wykonujący proste czynności już się więcej w firmie nie pojawiali. Dotyczyło to szczególnie mężczyzn – i to nie tylko w wielkich miastach, gdzie bezrobocie jest dość niewielkie.
– Ciężko było zmieniać mentalność pracowników – wspomina Alina Dymel. – Kierowcy trudno było pojąć, że ma również załatwiać zaopatrzenie. Dlatego Grajewo zaczęło przygotowywać kadry do zakładu w Nowogrodzie na rok przed jego otwarciem.
– Zatrudnialiśmy wtedy pierwszych pracowników operacyjnych, których szkolimy przez ostatni rok w zakładach w Polsce – mówi prezes Wyrzykowski.
Polacy wyrabiają sobie w Rosji coraz lepszą opinię. Nie tylko biznesmeni, ale i specjaliści z różnych branż. Wysoko cenieni są nasi fachowcy, którzy pracują w bankowości, ubezpieczeniach czy na rynku kapitałowym, zajmując wysokie stanowiska.
– W ocenie Rosjan Polacy mają dużą zdolność dostosowania się do warunków rosyjskich, jeżeli tylko chcą – podsumowuje Sławomir Majman.
dodano 05.11.2006,
żródło: www.bankier.pl/
Gazprom podnosi cenę gazu dla Gruzji
Rosyjski Gazprom poinformował w czwartek, że od przyszłego roku ponad dwukrotnie podnosi cenę gazu dla Gruzji. Cena wzrośnie z obecnych 110 dolarów do 230 dolarów za 1000 metrów sześciennych surowca.
Informacja ta nadeszła w momencie, gdy w Moskwie przebywa gruziński minister spraw zagranicznych Gela Beżuaszwili. Celem jego wizyty jest załagodzenie napięcia panującego między Moskwą a Tbilisi od momentu zatrzymania przez gruzińskie władze w końcu września podejrzanych o szpiegostwo czterech rosyjskich oficerów. Pomimo ich szybkiego zwolnienia Rosja odpowiedziała blokadą połączeń komunikacyjnych z Gruzją, wstrzymaniem wydawania wiz jej obywatelom i licznymi deportacjami Gruzinów.
Stosunki pomiędzy Rosją i Gruzją stale pogarszały się od chwili wyboru w 2004 roku na prezydenta Micheila Saakaszwilego, dążącego do wyprowadzenia Gruzji ze strefy rosyjskich wpływów i nawiązania ścisłych stosunków z Zachodem.
Gazprom tłumaczy, że podwyżka cen gazu dla dawnych radzieckich republik wiąże się z wprowadzaniem zasad rynkowych. Zachodni analitycy jednak twierdzą, że jest ona częścią nacisków Kremla na te republiki.
dodano 02.11.2006,
żródło: www.gazeta.pl
Rosja największym hadlarzem bronią
W roku ubiegłym Rosja zajęła miejsce Stanów Zjednoczonych, stając się głównym dostawcą broni i sprzętu wojskowego do państw rozwijających się - wynika z raportu przedstawionego Kongresowi USA.
Nowe porozumienia, zawarte w tej dziedzinie przez Rosję w zeszłym roku, obejmują m.in. szacowany na 700 mln dol. kontrakt na dostawy rakiet ziemia-powietrze dla Iranu czy ośmiu powietrznych tankowców do Chin.
Jak pisze "New York Times", wartość broni, sprzedanej państwom Trzeciego Świata w 2005 roku wzrosła do 30,2 miliarda dolarów - z 26,6 mld w 2004 roku. Do tej pory Stany Zjednoczone dominowały na tym rynku. Porozumienie rosyjsko-irańskie nie należy do największych - głównymi odbiorcami rosyjskiej broni są Chiny i Indie.
W raporcie zatytułowanym "Transfery broni konwencjonalnej do państw rozwijających się", dostarczonym członkom amerykańskiego Kongresu, oceniono, że w 2005 roku rosyjskie kontrakty na sprzedaż broni miały łączną wartość 7 mld dol., wobec 5,4 mld w 2004 roku.
Na drugim miejscu znalazła się Francja, która sprzedała krajom Trzeciego Świata broń o wartości 6,3 mld dol. Trzecie miejsce zajęły Stany Zjednoczone, dostarczając tym państwom broń za 6,2 mld dol.
Głównym odbiorcą broni w 2005 roku okazały się Indie, które kupiły jej za 5,4 mld dol. Na drugim miejscu uplasowała się Arabia Saudyjska (3,4 mld dol.) a na trzecim - Chiny (2,8 mld dol.) - informuje na podstawie amerykańskiego raportu "New York Times".
Wartość ogółu transakcji dotyczących sprzedaży broni na świecie w 2005 roku wyniosła ogółem 44,2 miliarda dolarów - podaje dziennik.
dodano 29.10.2006,
żródło: www.money.pl
Rosja ustaliła z Ukrainą cenę gazu
Rosja i Ukraina porozumiały się w sprawie ceny gazu rosyjskiego, który zostanie dostarczony Ukrainie w 2007 roku, poinformował ambasador Rosji na Ukrainie Wiktor Czernomyrdin. Informację potwierdza premier Ukrainy Wiktor Janukowycz.
Zdaniem Czernomyrdina cena ma wynieść 130 dol. za tysiąc metrów sześciennych gazu. Janukowycz twierdzi, że jego kraj zapłaci nie więcej niż tę kwotę.
"Rozmowy zostaną dokończone w Rosji. Potwierdziliśmy objętości ddostarczanego na Ukrainę gazu - będzie to nie mniej niż 55 mld metrów sześciennych po cenie nie wyższej niż 130 dolarów", powiedział Janukowycz po rozmowach z premierem Rosji Michaiłem Fradkowem.
dodano 29.10.2006,
żródło: www.money.pl
kolejne: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69
|