|
|
strona 6
Rosja zwiększy dostawy gazu dla Europy pomijając Ukrainę
Rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow powiedział w piątek, że koncern zwiększa dostawy gazu dla Europy z pominięciem Ukrainy, która "odmówiła zapewnienia tranzytu niezbędnych ilości tego paliwa".
Gaz ten, jak powiedział przedstawiciel koncernu, ma być dostarczany m.in. przez Białoruś.
Kuprijanow wyjaśnił, że Gazprom "nie dostarcza gazu na Ukrainę, bo na ten rok nie podpisano umowy, a Naftohaz Ukrainy sam się usunął z negocjacji".
Oficjalny przedstawiciel Gazpromu oznajmił, że w związku z Nowym Rokiem przekazane przez stronę ukraińską 1,5 mld USD (w ramach spłaty zadłużenia za gaz za rok ubiegły) Gazprom otrzyma dopiero 11 stycznia. Zaznaczył, że po tej spłacie Ukraina pozostanie dłużna Gazpromowi 614 mln USD.
Kuprijanow powiedział, że kierownictwo Naftohazu Ukrainy oficjalnie przyznało, że przejmuje 21 mln m sześc. gazu na dobę z paliwa przesyłanego tranzytem, i przedstawiło "dokumenty mówiące o przejmowaniu tej ilości gazu dla potrzeb technicznych".
Kuprijanow uważa, że strona ukraińska powinna kupić i ten gaz, skoro jest jej potrzebny w celach technicznych.
- (Ukraińcy) wzięli na siebie zobowiązanie zapewnienia tranzytu, więc konieczny jest zakup gazu niezbędnego do celów technicznych - podkreślił Kuprijanow. - W ten sposób strona ukraińska otwarcie przyznaje, że kradnie gaz i wcale się tego nie wstydzi - dodał.
dodano 03.01.2009,
żródło: PAP
Rubel białoruski zdewaluowany o 20 proc.
Białoruski bank centralny zdewaluował w piątek białoruskiego rubla o 20 proc., co zahamuje topnienie białoruskich rezerw walutowych.
Narodowy Bank Białorusi poinformował, że celem dewaluacji jest zwiększenie konkurencyjności białoruskiej gospodarki, którą mocno dotknął światowy kryzys finansowy. Był to także warunek przyznania przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy kredytu wysokości 2,5 mld USD.
W ciągu ostatnich 5 miesięcy białoruski bank centralny wydał około jednej czwartej swoich rezerw złota i waluty, by utrzymać stabilność kursu rubla białoruskiego wobec dolara, euro i rosyjskiego rubla.
Za dolara trzeba obecnie zapłacić 2650 rubli białoruskich, za euro - 3703, a za rosyjskiego rubla - 90,6.
dodano 03.01.2009,
żródło: PAP
Do Rosji i Białorusi bez wiz?
Prawdopodobnie od przyszłego roku zostanie uproszczony system wiz i mieszkańcy stref przygranicznych będą mogli przekraczać granice Rosji i Białorusi legitymując się długoterminowym specjalnym zezwoleniem.
Litwa ma dwie granice lądowe z państwami nienależącymi do UE - Białorusią oraz Rosją, a faktycznie Obwodem Kaliningradzkim. Właśnie współpraca i rozwój wymiany ekonomicznej z tymi państwami są głównym celem polityki nowego ministra spraw zagranicznych Vygaudasa Ušackasa.
Jeszcze w tym tygodniu minister swoje plany i propozycje dotyczące współpracy z sąsiadami przedstawił w parlamentarnym Komitecie Spraw Zagranicznych. Ušackas podkreślił, że podstawowym zadaniem na obecnym etapie jest zakończenie negocjacji z Białorusią i Rosją oraz podpisanie umowy w sprawie wolnego ruchu mieszkańców pogranicza. Jak poinformował Justinas Karosas, zastępca przewodniczącego komitetu, negocjacje dobiegają końca i prawdopodobnie reżim wolnego ruchu dla mieszkańców pogranicza wejdzie w życie jeszcze w pierwszej połowie 2009 roku.
- Reżim ten pozwoli zamieszkałym w strefie przygranicznej obejmującej terytorium w promieniu 30-50 km ludziom, po obu stronach granicy, podróżować bez wiz. Wystarczy przedstawić specjalne zezwolenie, którego okres ważności będzie wynosił pięć lat – tłumaczył Karosas. Planuje się, że strefa przygraniczna obejmie maksymalnie 50 km w obie strony od granicy i dlatego Wilno również będzie do niej zaliczone. Wszyscy, którzy mieszkają w rejonach przygranicznych z Białorusią oraz Obwodem Kaliningradzkim, będą mogli ubiegać się o takowe zezwolenie.
Zastępca przewodniczącego parlamentarnego komitetu poinformował „Kurier”, że na razie nie wiadomo, dokąd trzeba będzie zgłaszać się w celu otrzymania zezwolenia. - Prawdopodobnie wszelkie niezbędne dokumenty, a przede wszystkim z zadeklarowanym miejscem zamieszkania, trzeba będzie przedstawić służbom migracyjnym. Są to tylko sprawy techniczne, które w prędkim czasie zostaną rozstrzygnięte. Według niego, ambasady Republiki Białoruskiej i Federacji Rosyjskiej w Wilnie tym się zajmować nie będą. Dodał też, że w przeciwieństwie do wiz, zezwolenia będą bezpłatne lub ich ceny będą symboliczne – powiedział rozmówca.
Po dołączeniu się Litwy do strefy Schengen wizy dla obywateli Białorusi i Rosji zdrożały i to znacznie. Na przykład litewska wiza dla obywatela Białorusi od 1 stycznia 2008 roku kosztuje już nie 5, lecz 60 euro. Oczywiście zmiany polityki wizowej najbardziej odczują mieszkańcy rejonów przygranicznych, których krewni mieszkają na Białorusi czy w Obwodzie Kaliningradzkim i w związku z tym często odwiedzają sąsiednie kraje.
- Myślę, że bezpłatne zezwolenia jeszcze bardziej zwiększą kolejki na granicy. Na Białoruś z rodziną jeździmy dość często, ponieważ mieszkają tam nasi krewni. Oprócz tego, pogrzebani tam są moi dziadkowie. Biorąc pod uwagę ceny wiz, a ostatnio za wizę oddałem około 520 Lt, cieszę się z planowanych zmian – wyjaśnił Aleksander, mieszkaniec rejonu wileńskiego.
dodano 16.12.2008,
żródło: www.kurierwilenski.lt
Spadną wpływy Gazpromu z eksportu gazu
Wpływy Gazpromu z eksportu gazu, które tradycyjnie stanowią dwie trzecie przychodów rosyjskiego koncernu, zmniejszą się w 2009 roku o 31,7 proc.
Nastąpi to w związku ze spadkiem średniej ceny na to paliwo dla odbiorców europejskich do 280 USD za 1000 metrów sześciennych - wynika z projektu budżetu Gazpromu na przyszły rok.
Niektóre dane z tego dokumentu wyciekły do mediów - publikują je w poniedziałek m.in. dzienniki "Kommiersant" i "Wiedomosti". Przedstawiciele monopolisty odmawiają komentarzy w tej sprawie.
Ten gwałtowny spadek ceny gazu jest konsekwencją załamania się cen ropy naftowej, które z kolei jest następstwem światowego kryzysu finansowego. Eksperci szacują, że w 2009 roku Gazprom straci w Europie 20 mld USD.
Prognoza ta opiera się na założeniu, iż Gazprom dostarczy za granicę w przyszłym roku 165 mld metrów sześciennych surowca, tj. o 2,5 proc. więcej niż w 2008 roku, a także iż cena rosyjskiej ropy Urals, do której koncern przywiązuje cenę swojego gazu, wyniesie 50 dolarów za baryłkę (obecnie - 40,7 USD).
Niektórzy analitycy przewidują jednak, że wielkość eksportu rosyjskiego paliwa do Europy w przyszłym roku spadnie z powodu ciepłej pogody i zmniejszenia zapotrzebowania na energię elektryczną.
W październiku dostawy gazu dla odbiorców europejskich już się zmniejszyły o 8 proc. (wobec października 2007 roku), a w listopadzie - o 21 proc.
Specjaliści wyliczyli, że nawet jeśli prognoza Gazpromu sprawdzi się, to przychody monopolisty w 2009 roku spadną o 10 proc. - do 111,2 mld dolarów, EBITDA (zysk przed potrąceniem odsetek od kredytów, podatków i amortyzacji) o 17 proc. - do 46,1 mld USD, a zysk netto o 24 proc. - do 26,5 mld dolarów.
Część analityków przewiduje, że cena ropy Urals w przyszłym roku zjedzie nawet do 30 USD. Przy takim rozwoju wydarzeń przychody Gazpromu wyniosą 82 mld dolarów, EBITDA - 34 mld USD, a zysk netto - 11,5 mld dolarów.
Według "Kommiersanta", Gazprom zastanawia się teraz, w jaki sposób choć częściowo zrekompensować sobie ten dramatyczny spadek wpływów eksportowych. Jako jeden z wariantów rozważa się zwiększenie obecności koncernu na europejskich rynkach spotowych; dostawy spotowe stanowią uzupełnienie kontraktów wieloletnich. Innym źródłem miałby być wzrost cen paliwa dla Białorusi.
W ubiegły piątek rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow oświadczył w Sofii, że w 2009 roku cena rosyjskiego gazu w Europie spadnie o 30-40 proc. Jeszcze na początku listopada rosyjski koncern utrzymywał, że ceny gazu dla Europy w I kwartale przyszłego roku spadną do 360-400 dolarów za 1000 metrów sześciennych z 460-500 USD w IV kwartale 2008 roku.
dodano 16.12.2008,
żródło: PAP
Ukraińskie gazociągi są sprawne
Ukraińska sieć gazowa jest całkowicie sprawna; dostawom błękitnego paliwa dla odbiorców europejskich przez rurociągi na terytorium Ukrainy nic nie grozi - oświadczyło w środę państwowe przedsiębiorstwo gazowe Naftohaz Ukrainy.
Jest to odpowiedź na cytowane przez "Financial Times" i powtórzone przez ukraińskie media oświadczenie przedstawiciela rosyjskiego Gazpromu Siergieja Kuprijanowa, wygłoszone podczas wizyty w Brukseli.
Zarzucił on Ukraińcom, że nie dbają o swój system transportu gazu, co - jak uprzedził - może doprowadzić do problemów z dostawami tego paliwa do Europy Zachodniej w okresie zimowym.
Kuprijanow "skarżył się, że Ukraina staje się wspólnym problemem Rosji i Unii Europejskiej i że Unia powinna udzielić większego poparcia dwóm innym projektom przesyłania gazu, które omijają Ukrainę: North Stream i South Stream" - napisał "Financial Times".
Naftohaz zapewnił w środę, że biegnące przez Ukrainę rurociągi są co roku kontrolowane, a prace remontowe na skorodowanych odcinkach prowadzone są na bieżąco.
"Należyty stan techniczny systemu przesyłania gazu potwierdzają dostawy gazu, realizowane w ciągu całego roku" - czytamy w oświadczeniu ukraińskiego koncernu.
Naftohaz podkreślił w nim, że Ukraina nigdy nie zrywała kontraktów na dostawy błękitnego paliwa dla europejskich odbiorców. Naftohaz i Gazprom spierają się nie tylko o stan rurociągów, ale i o płatności za gaz.
We wtorek unijny komisarz do spraw energii Andris Piebalgs wezwał Rosję i Ukrainę do uregulowania tego problemu.
W styczniu 2006 r. podobny konflikt zagroził wstrzymaniem dostaw gazu do Europy; rzecznik komisarza powiedział, że chroniczny charakter tego sporu jest szczególnie niepokojący dla UE.
System gazociągów, który powstał jeszcze w czasach ZSRR, transportuje z Rosji przez Ukrainę jedną piątą europejskiego gazu. UE niepokoi się, że nieporozumienia między tymi krajami doprowadzą do ponownego odcięcia dostaw gazu dla Europy.
Gazprom twierdzi, że Ukraina jest mu winna 2,4 mld dolarów za dostawy gazu od września do listopada oraz karne odsetki za zwłokę. Zdaniem Ukrainy zaległości wynoszą tylko 2 mld dolarów.
dodano 11.12.2008,
żródło: PAP
Nie ma ropy dla rurociągu
Bez powiększenia zdolności przesyłowych gruzińskich ropociągów trudno będzie zbilansować rorociąg Odessa-Brody - uważa Maciej Gierej były prezes Nafty Polskiej.
Ropociąg Odessa-Brody miał w zamierzeniach jego pomysłodawców dostarczać ropę spod dna Morza Kaspijskiego do Europy z pominięciem Rosji. Jednak kosztująca miliony dolarów rura nigdy nie została wykorzystana w sposób zgodny z planami. Obecnie tłoczona nią jest rosyjska ropa z Rowów do Odessy, a więc w kierunku przeciwnym do planowanego.
- Brakuje ropy, którą można byłoby zalać rurę. Bez dodatkowych ilości surowca np. z Azerbejdżanu sprawa nie jest opłacalna - mówi Gierej.
Kluczowa dla uruchomienie ropociągu Odessa-Brody (docelowo Płock) może więc być budowa rurociągu z Morza Kaspijskiego poprzez Gruzję do Morza Czarnego. Co ciekawe, jak wiadomo po spotkaniu europosłów z delegacją Azerbejdżanu to kaukaskie państwo jest zainteresowane inwestycją, ale jak przyznają sami Azerowie, bez ostatecznych decyzji po stronie Unii Europjeskiej nie wiadomo, czy będzie ona kiedykolwiek zrealizowana. Wciąż bowiem kluczową sprawą jest zapewnienie około 40 mln ton ropy rocznie dla rurociągu Odessa-Brody.
dodano 11.12.2008,
żródło: www.wnp.pl
Ukraina zaczyna spłacać długi
O tym, że pierwsza rata długu wpłynęła na konto Gazpromu poinformował rosyjski koncern. Spółka nie podała o jaką część ukraińskiego zadłużenia chodzi.
Według Rosjan Ukraina jest winna Moskwie około 2,4 miliarda dolarów z tytułu nie zapłaconych rachunków za gaz. Gazprom zagroził zmniejszeniem dostaw gazu do Ukrainy. Najpewniej uderzyłoby to także w część krajów UE, tak jak to miało miejsce przed prawie trzema laty.
Gazprom na razie nie poinformował jaką część długu spłacił Kijów – twierdzi że zadłużenie nie przekracza 2 miliardów dolarów.
- To że jakieś pieniądze wpłynęły, to niewątpliwie dobry znak. Problem w tym, że nadal nie są to z pewnością wszystkie zaległe kwoty. Jednak spłata choćby części długu to dobry prognostyk przed ewentualnymi rokowaniami w sprawie nowych dostaw – poinformował jeden z urzędników Gazpromu.
dodano 01.12.2008,
żródło: www.wnp.pl
Rosja nie może się dogadać z Białorusią
osiedzenie Najwyższej Rady Państwowej Związku Białorusi i Rosji (ZBiR), które było planowane na dzisiaj, a na które do Moskwy miał przylecieć białoruski prezydent Alaksander Łukaszenka, zostało odwołane.
Poinformował o tym dziennik "Kommiersant", powołując się na źródła w administracji prezydenta Rosji, rosyjskim MSZ i aparacie ZBiR. Według gazety przyczyną były różnice w poglądach na przyszłość wspólnego państwa.
"Kommiersant" podaje, że odwołane zostało również podpisanie rosyjsko-białoruskiego porozumienia o połączeniu systemów obrony przeciwlotniczej dwóch krajów.
Moskiewskie posiedzenie Najwyższej Rady Państwowej ZBiR odwołano już po raz drugi. Początkowo było ono planowane na 3 listopada, jednak 25 października, po nie anonsowanej zawczasu wizycie Łukaszenki w Moskwie, ogłoszono, że zostało ono przesunięte na początek grudnia. Przyczyn tej decyzji nie podano.
Przed obecnym posiedzeniem zarówno w Moskwie, jak i Mińsku mówiono, że będzie on przełomem w historii ZBiR. Zapowiadano podpisanie umowy o połączeniu systemów obrony przeciwlotniczej, zatwierdzenie projektu aktu konstytucyjnego dla wspólnego państwa, a także przejście obu krajów na jedną walutę.
W ubiegłym tygodniu Łukaszenka nieoczekiwanie oświadczył, że projekt konstytucji, forsowany przez stronę rosyjską, jest gorszy od obecnego traktatu o państwie związkowym. Jego zdaniem w tej sytuacji nie ma sensu organizowania referendów o przyjęciu aktu konstytucyjnego.
Z kolei Kreml ma pretensje do Białorusi o odwlekanie uznania przez Mińsk niepodległości Abchazji i Osetii Południowej. I to mimo tego, że Moskwa przekazała stronie białoruskiej pierwszą transzę (1 mld dolarów) kredytu stabilizacyjnego (2 mld USD), przyznanego jej w dowód wdzięczności za poparcie w sporze z Gruzją o Abchazję i Osetię Płd.
dodano 01.12.2008,
żródło: www.interia.pl
Kreml ograniczy ekspansję gospodarczą
Rosyjskie rezerwy zgromadzone w czasach prosperity szybko topnieją. Od września Bank Rosji na ratowanie instytucji finansowych wydał ponad 130 miliardów dolarów – jedną piątą rezerw.
Stają fabryki, huty wyłączają piece i zwalniają tysiące ludzi. Ponad 300 tys. Rosjan od miesięcy czeka na wypłaty - pisze "Rzeczpospolita".
Zdaniem analityków, jeśli kryzys finansowy i niskie ceny ropy utrzymają się dłużej niż rok, Kreml będzie musiał odłożyć plany budowy światowego energetycznego i militarnego imperium. Koncern Gazprom już zapowiada, że opóźni budowę gazociągu south stream, który miał dostarczać gaz do Europy. Da to Unii Europejskiej szansę na zbudowanie konkurencyjnego gazociągu Nabucco.
– Moskwa nie będzie mogła dyktować warunków innym graczom na arenie międzynarodowej czy wywierać na nich presji przy użyciu surowców energetycznych – uważa Wiktor Czumak z Międzynarodowego Centrum Badań Perspektywicznych w Kijowie.
Kreml nie będzie mógł też przeprowadzić zapowiadanej wielkiej modernizacji armii. Z raportu „Rzeczpospolitej” wynika, że Rosja nie zrezygnuje jednak z walki o utrzymanie swojej pozycji na arenie międzynarodowej. – Słaba Rosja czasów Jelcyna już nie wróci. Ludzie znów uwierzyli, że Rosja jest mocarstwem – podkreśla w rozmowie z „Rz” Zdzisław Lachowski, ekspert. Do wywierania presji na Zachód Kreml będzie wykorzystywać prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i pozycję pośrednika w negocjacjach z Iranem, który nie chce zrezygnować z programu atomowego.
Eksperci są zgodni. Aby odwrócić uwagę własnego społeczeństwa od kłopotów gospodarczych, Kreml może się zdecydować na wywołanie kolejnego konfliktu zbrojnego. – Zwykle, im bardziej Rosjanie czują się niepewni, tym bardziej agresywna staje się ich polityka zagraniczna – mówi „Rz” sowietolog prof. Richard Pipes.
– Po wojnie w Gruzji ryzyko nowego konfliktu znacznie wzrosło – uważa Arkady Ostrovsky z tygodnika „Economist”, który w piątek opublikuje raport na temat Rosji.
dodano 26.11.2008,
żródło: Rzeczpospolita
Ukraiński Naftohaz zwróci Rosjanom dług
Ukraińska firma państwowa Naftogaz zwróci dług za dostarczany z Rosji gaz do 1 grudnia - poinformowała we wtorek agencja Interfax-Ukraina, powołując się na służby prasowe rosyjskiego koncernu Gazprom.
Ustalenia takie zapadły podczas spotkania w Moskwie szefa Gazpromu Aleksieja Millera z szefem Naftogazu Ołehem Dubyną.
Interfax-Ukraina pisze, iż chodzi o uregulowanie zadłużenia za dostawy gazu we wrześniu i częściowo w październiku bieżącego roku.
Według cytowanego przez agencję źródła w RosUkrEnergo (RUE - spółka stworzona przez Gazprom i ukraińskiego biznesmena Dmytro Firtasza, która pośredniczy w rosyjsko-ukraińskim handlu gazem) ukraińskie zadłużenie wynosi 2,409 mld USD.
Tymczasem - jak wyjaśniał w ubiegłym tygodniu przedstawiciel Naftogazu - Ukraińcy oceniają ten dług na 1,27 mld USD. Podobną sumę wymienił także we wtorek jeden z zastępców szefa kancelarii prezydenta Wiktora Juszczenki, Ołeksandr Szłapak.
Ukraińcy twierdzili również, że nie mają zadłużenia wobec Gazpromu, ponieważ nie są związani z rosyjskim monopolistą żadnymi umowami. Jak podkreślali, nieopłacone rachunki dotyczą rozliczeń między Naftogazem a RUE.
dodano 26.11.2008,
żródło: PAP
kolejne: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69
|