program partnerski www.ewm24.pl                         Firmy Strony Wiadomości     

  
Tematy wiadomości
Treść wiadomości
strona 38



Zgoda na badanie dna Bałtyku przez Nord Stream

Władze Finlandii udzieliły warunkowej zgody na przeprowadzenie przez rosyjsko-niemiecką spółkę Nord Stream badań dna Bałtyku na projektowanej trasie Gazociągu Północnego.

Finlandia udzieliła takiej zgody jako pierwsze z państw tranzytowych, przez których wody planowany jest gazociąg.

Zgoda obwarowana jest licznymi zastrzeżeniami i dotyczy 369- kilometrowego odcinka na dnie strefy ekonomicznej Finlandii na obszarze Zatoki Fińskiej. Ponadto, zgoda dotyczy też dwóch krótkich odcinków, którymi trasa gazociągu ma prowadzić na obszarze wód terytorialnych Finlandii.

Wyrażając zgodę rząd w Helsinakch, w którego imieniu występuje Ministerstwo Handlu i Przemysłu, zastrzega m.in., że Nord Stream powinien stale współdziałać z odpowiednimi fińskimi służbami, informując je o rezultatach badań.

Informacje te mają być przekazywane natychmiast po ich uzyskaniu, by zapewnić fińskim ekspertom możliwość oceny skutków budowy gazociągu dla środowiska.

Ponadto, każdorazowe przekroczenie przez jednostki pływające, wykorzystywane przez Nord Stream, granicy fińskich wód terytorialnych ma być zgłaszane stronie fińskiej i może następować dopiero po uzyskaniu na to jej zgody.

Finlandia, jak wynika z komunikatu rządu fińskiego, klasyfikuje te statki nie jako jednostki cywilne lecz jako "państwowe", podobnie jak traktuje się w przepisach międzynarodowych np. okręty wojenne.

Dzieje się tak, mimo że spółka Nord Stream AG występująca jako inwestor gazociągu jest współwłasnością trzech koncernów: rosyjskiego Gazpromu i niemieckich BASF oraz E ON, a zarejestrowana jest w Szwajcarii.

Gazociągiem Północnym ma być bezpośrednio dostarczany gaz z Rosji do Niemiec.


dodano 18.06.2007, żródło: www.money.pl

Koniec z reklamą partii na billboardach w Rosji

Rosyjskie partie polityczne nie będą mogły w czasie kampanii wyborczej używać billboardów - zdecydował rosyjski Federalny Urząd Antymonopolowy.

Decyzja jest interpretowana jako cios dla kosztownej kampanii wyborczej związanych z Kremlem ugrupowań, które od razu skrytykowały posunięcie.

W opinii urzędu, stosowanie billboardów do celów politycznych jest sprzeczne z ustawą o reklamach, która weszła w życie w lipcu 2006 roku.

"Odkryliśmy usterkę prawną, która stanowi, że na konstrukcjach reklamowych mogą znajdować się tylko reklamy, a za te w myśl przepisów uważa się wszystko poza reklamą polityczną" - wyjaśniła rzeczniczka urzędu.

"Jesteśmy zobowiązani wcielać ustawę o reklamach w życie, choć to nie my ją napisaliśmy" - dodała.

"Zapadła polityczna decyzja" - powiedziało agencji Reutera anonimowe źródło zbliżone do Kremla. Według tego informatora, posunięcie to mogło być wymierzone w drogą kampanię prokremlowskiej partii Jedna Rosja.

Kreml chce zapewnić kontynuację władzy po odejściu prezydenta Władimira Putina, który zgodnie z konstytucją opuści stanowisko po upływie dwóch kadencji.

Wybory parlamentarne w Rosji odbędą się w grudniu, a prezydenckie w marcu przyszłego roku.


dodano 18.06.2007, żródło: www.money.pl

Polska otwiera rynek pracy na Wschód

Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy będą nam mogli legalnie budować domy, drogi i stadiony. Pracodawca chcący zatrudnić przybysza ze Wschodu nie zapłaci już ani złotówki. Ministerstwo Pracy ograniczyło procedury do minimum - pisze DZIENNIK.

Koniec kłopotów ze znalezieniem ekipy budowlanej. Już w przyszłym tygodniu polskie firmy będą mogły legalnie i bez biurokracji zatrudniać fachowców ze Wschodu. Wkrótce do tej uprzywilejowanej grupy mają dołączyć pracownicy z Indii.

Gdy wejdą w życie nowe przepisy przygotowane przez Ministerstwo Pracy, zatrudnienie Rosjan, Białorusinów i Ukraińców w pracach nierolniczych stanie się dziecinnie proste. Do tej pory przedsiębiorca musiał przechodzić prawdziwą drogę przez mękę: udowodnić urzędowi pracy, że zrobił wszystko, by znaleźć pracownika w Polsce, zapłacić za rozpatrzenie wniosku aż 930 zł i czekać nawet kilka miesięcy na decyzję. Niezależnie od odpowiedzi ta opłata przepadała. Dlatego nie ma się co dziwić, że w zeszłym roku polskie konsulaty wydały obcokrajowcom ze Wschodu jedynie cztery tysiące wiz z pozwoleniem na podjęcie pracy w naszym kraju.

Tymczasem potrzeba ich znacznie więcej. Szacuje się, że od naszego wejścia do Unii Europejskiej z kraju wyjechało aż 1,5 mln pracowników, w tym - jak twierdzi Polska Izba Przemysłowo-Handlowa Budownictwa - nawet 800 tys. budowlańców.

"Właściwie nie znam firmy, która nie borykałaby się z brakiem ludzi, opóźnieniami i nie musiała rezygnować z lukratywnych kontraktów, więc nie ma się co dziwić, że ceny mieszkań i materiałów tak wzrosły, a znalezienie ekipy remontowej graniczy z cudem" - mówi Zbigniew Bachman, dyrektor Izby.

To, zdaniem przedsiębiorców, źle wróży inwestycjom związanym z mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Organizacja imprezy tego formatu wymaga stworzenia specjalnej infrastruktury i to nie tylko dróg czy stadionów, ale też hoteli, barów i restauracji.

"Jeśli nie chcemy wstydzić się podczas Euro 2012, musimy zatrudnić przynajmniej 400 tys. fachowców, inaczej się nie wyrobimy. Dlatego zmiana prawa dotyczącego zatrudniania obcokrajowców jest niezbędna" - uważa Bachman. Ta argumentacja w końcu znalazła zrozumienie w Ministerstwie Pracy.

Od przyszłego tygodnia pracodawca chcący zatrudnić przybysza ze Wschodu nie zapłaci ani złotówki. A procedury zostają ograniczone do minimum.

"Wystarczy pójść do powiatowego urzędu pracy, wypełnić uproszczony formularz, że chce się zatrudnić np. Ukraińca, a potem znaleziony przez nas pracownik zgłasza się z nim do konsulatu i automatycznie dostaje wizę z trzymiesięcznym pozwoleniem na pracę" - tłumaczy wiceminister Kazimierz Kuberski.

To trzymiesięczne obwarowanie też budzi protesty pracodawców. Nowe przepisy pozwalają bowiem zatrudnić naszych wschodnich sąsiadów jedynie na trzy miesiące w ciągu pół roku.

"Nie wyobrażam sobie sprowadzenia pracownika na tak krótki okres, przeszkolenia go, wdrożenia i zainwestowania w niego, aby potem go odesłać do domu na kolejne 90 dni. To absurd, który musi zostać szybko zmieniony, inaczej nadal będzie kwitła praca na czarno" - ostrzega Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.


dodano 17.06.2007, żródło: www.dziennik.pl

W Rosji rozmawiają o embargu

Przez dwa dni będą debatować za zamkniętymi drzwiami. Temat? Szynki, kiełbasy i schaby, głównie te z Polski. Rosyjskie służby weterynaryjne i przedstawiciele Unii rozmawiają w Moskwie o handlu mięsem. To ważne spotkanie, choć nikt nie spodziewa się żadnych konkretów.

Głównym tematem spotkania jest przeciwdziałanie oszustwom w handlu mięsem. Rosja od dawna zarzuca wielu europejskim krajom, że fałszują dokumenty, by sprzedawać na Wschód mięso podłej jakości. Co jakiś czas grozi, że zakaże importu szynek i kiełbas. Najgorzej mamy my, bo z takim embargiem borykamy się już półtora roku.

I właśnie ta sprawa ma być jednym z tematów rozmów w Moskwie. Nic jednak nie wskazuje na to, by przyniosły one jakiś zwrot w sprawie. Bo na nich, jak powiedział przed rozmowami szef rosyjskich służb fitosanitarnych Siergiej Dankwert, Rosja chce pokazać Unii nieprawidłowości. To oznacza, że Unia będzie potem musiała się do nich oficjalnie ustosunkować, pewnie sporządzić jakiś raport. Rosja pewnie go odrzuci. I znów przez wiele miesięcy nic się nie zmieni.

Rosja upiera się przy zakazie importu polskiego mięsa od listopada 2005 roku. I choć tak naprawdę nie ma żadnych dowodów na to, że chcemy truć jej obywateli, wciąż nie chce znieść zakazu.

Nie przekonały jej wyniki kontroli unijnych ekspertów w naszych masarniach, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Nie pomagały raporty, że wszystko produkujemy zgodnie z unijnymi przepisami. Rosja argumentów Unii nie słuchała wcale. Do czasu, kiedy Polska zablokowała rozmowy Moskwy z Brukselą o współpracy energetycznej. I postawiła warunek - wy zniesiecie embargo, a my wycofamy weto.
Сertyfikat Gost-R. Certyfikacja w Rosji , Certyfikacja na Ukrainie
Biznes, reklama na Ukrainie , Rejestracja firmy w Rosji, na Ukrainie


dodano 15.06.2007, żródło: www.dziennik.pl

Budujmy bezpieczeństwo na współpracy z USA

Agresywna antyzachodnia retoryka Kremla to nie kwestia ostatnich paru dni. Zawsze istniała ona w wypowiedziach Putina, jednak Zachód starał się tego nie zauważać. Była to jakby jednostronnie prowadzona zimna wojna, którą Rosja podsycała, a świat zachodni gasił w imię świętego spokoju - pisze w "Fakcie" Władimir Bukowski.

Jednak postawa Rosji to nie tylko słowa - przypomnijmy rosyjskie wsparcie dla Saddama Husajna, a przede wszystkim ciche wsparcie udzielane irańskiemu programowi atomowemu. Podsycanie konfliktu potrzebne jest władzom Rosji, by zrealizować plan, jakim jest odtworzenie ZSRR - oczywiście w formie, na jaką pozwala sytuacja.

Rosja resowietyzuje się, co widać szczególnie w polityce wewnętrznej - gdzie dławi się wszelkie swobody obywatelskie. W polityce zagranicznej nakierowana jest na odtworzenie sfery wpływu. Ponadto Rosja Putina zajmuje się poszukiwaniem zewnętrznego wroga, który był tradycyjnym elementem sowieckiej polityki.

Biorąc pod uwagę cele Rosji - Polska powinna opierać swoje bezpieczeństwo na sojuszu z silnym partnerem, jakim jest USA, dużo silniejszym od Unii Europejskiej. I dlatego Putin zawsze gdy mówi o zjednoczonej Europie wyraża się nadzwyczaj ciepło, bo nie traktuje jej jako zagrożenia dla swojej polityki.

Decyzja, by budować na swoim terytorium elementy tarczy antyrakietowej, jest wewnętrzną sprawą Polski. Rosja nie może się pogodzić z faktem, że wasz kraj jest suwerenny w swoich decyzjach i możecie u siebie budować wszystko, co wam się podoba. Jednak cały czas Rosja pragnie traktować Europę Środkową i Wschodnią jako swój folwark. Dlatego właśnie tarcza nie jest problemem militarnym, ale politycznym. Te 10 wyrzutni rakiet i jeden radar nie jest w stanie zagrozić atomowemu potencjałowi Rosji. Największym problemem jest to, że decyzje dotyczące tarczy podejmowane są bez rosyjskiej zgody.

Nie można się bać - nawet jeżeli Putin grozi wycelowaniem swoich rakiet na cele w Europie i USA - to zwykły blef mający na celu stworzenie atmosfery zagrożenia. Nie ma co dążyć do kompromisu za wszelką cenę - tak jak lubi to robić Zachód. Trzeba sprawę stawiać twardo - jak wy wycelowujecie swoje rakiety - my zrobimy to samo z naszymi. Przecież taka sytuacja doprowadziła do bankructwa ZSRR. I nie sądzę, że Rosja jest gotowa powtórzyć ten eksperyment.

Rosja stara się storpedować budowę tarczy innymi metodami, takimi jak np. propozycja budowy radaru na terytorium Azerbejdżanu, który znajduje się w sferze wpływów Rosji. To da im możliwość znacznej kontroli nad systemem. Na razie Ameryka nie odrzuciła tej propozycji, ale myślę, że takie rozwiązanie nie jest możliwe nawet ze względów technicznych, bo Azerbejdżan leży zbyt blisko Iranu. Dlatego nie należy traktować tych propozycji poważnie.


dodano 12.06.2007, żródło: www.dziennik.pl

Lanosy z FSO samochodowym hitem w Rosji

Chevrolet Lanos montowany z części produkowanych w FSO stał się samochodowym hitem w Rosji - informuje "Gazeta Wyborcza".

Polacy kupują teraz mało aut z FSO, ale na Żeraniu praca pali się w rękach. Powód? Duże zamówienia ze Wschodu.

W 2006 roku lanosy z Polski zdobyły sam szczyt motoryzacyjnej listy przebojów Ukrainy. Teraz nastał czas na podbój Rosji - czytamy w dzienniku.

Do końca maja Rosjanie kupili ponad 580 tys. aut zagranicznych marek, czyli aż o 74 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Liderem zachodnich sprzedawców aut w Rosji został amerykański Chevrolet. W dużej mierze jest to jednak zasługa Chevroleta Lanos, który jest montowany na Ukrainie z części produkowanych w FSO. Na lanosy przypada jedna trzecia sprzedaży chevroletów.
Сertyfikat Gost-R. Certyfikacja w Rosji , Certyfikacja na Ukrainie
Biznes, reklama na Ukrainie , Rejestracja firmy w Rosji, na Ukrainie


dodano 12.06.2007, żródło: www.onet.pl

Kazachstan proponuje budowę kanału Morze Kaspijskie-Morze Czarne

Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew zaproponował budowę kanału łączącego Morze Kaspijskie z Morzem Czarnym, który mógłby posłużyć do transportu surowców energetycznych z Azji Środkowej.

"Regiony Azji Środkowej i Morza Kaspijskiego mają bogate złoża surowców energetycznych, a zasoby te powinny być dostarczane na rynki światowe" - powiedział Nazarbajew na międzynarodowym forum ekonomicznym w Petersburgu.

Nowy kanał "utworzyłby główną oś eksportu dla całej Azji Środkowej po prostu morzem poprzez Rosję" - ocenił Nazarbajew przed zgromadzeniem, w którym uczestniczą również rosyjski prezydent Władimir Putin oraz przywódcy byłych republik radzieckich, m.in. prezydent sąsiadującego z Kazachstanem Uzbekistanu Islam Karimow.

Kanał łączący oba morza oferowałby drogę o tysiąc kilometrów krótszą od trasy siecią połączeń Wołga-Don do Morza Czarnego.

Prezydent nie podał szczegółów. Morze Kaspijskie i Morze Czarne oddzielone są obszarami górskimi w Armenii, Azerbejdżanie, Gruzji, południowej Rosji i północno-wschodniej Turcji.


dodano 12.06.2007, żródło: www.money.pl

Ropa z Azerbejdżanu popłynie do Płocka

Nieoczekiwanie pojawiła się szansa na dostawy kaspijskiej ropy naftowej do przedłużonego do Płocka z Ukrainy ropociągu Odessa -Brody. Azerbejdżan ogłosił wiadomość o zwiększeniu rezerw swojej ropy i ma jej już dość, by napełnić polsko-ukraińską rurę - pisze "Gazeta Wyborcza".

W tym tygodniu na konferencji w Baku azerski państwowy koncern paliwowy Soccar ogłosił, że Azerbejdżan ma rezerwy 1,35 mld ton ropy naftowej - dwa razy więcej niż dotąd szacowano. Azerbejdżan może teraz samodzielnie napełnić swoją ropą rurociąg BTC do tureckiego terminalu Ceyhan. BTC można transportować do 50 mln ton ropy rocznie i dotąd przewidywano, że opłacalna eksploatacja tej rury wymaga dodatkowych dostaw surowca z Kazachstanu lub Turkmenii.

Walerij Niestierow, analityk domu maklerskiego Trojka Diałog, ocenił w dzienniku "Wiedomosti", że nowe dane o zasobach azerskiej ropy pozwalają myśleć także o jej dostawach ropociągiem Odessa - Brody - Płock - pod warunkiem przedłużenia tego połączenia do Polski. Surowiec z Baku płynąłby niewykorzystywanym teraz ropociągiem przez Gruzję do portu Supsa nad Morzem Czarnym. Stąd tankowcami byłby transportowany do Odessy, a dalej ropociągiem przez Ukrainę do Polski.

Nowym pomysłem na dostawy azerskiej ropy do Europy może się zająć spółka Sarmatia powołana trzy lata temu do budowy polsko- ukraińskiego ropociągu przez państwowe firmy PERN Przyjaźń i Ukrtransnafta. W tym tygodniu przedstawiciele rządów Polski, Ukrainy, Azerbejdżanu, Gruzji i Litwy oraz ambasador Kazachstanu rozmawiali o możliwości dołączenia pozostałych czterech państw do polsko-ukraińskiej spółki. Propozycje restrukturyzacji Sarmatii będą przygotowane do połowy czerwca, a pod koniec miesiąca nowi partnerzy mogą dołączyć do spółki.


dodano 10.06.2007, żródło: www.onet.pl

Za 25 lat Rosja zostanie bez ropy

Rosyjskie zasoby ropy naftowej mogą wyczerpać się w 90 proc. do 2030 r., jeśli nie rozpoczną się badania nad nowymi złożami - ostrzegł sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Igor Iwanow.

"Jeśli zasoby, które na razie figurują w prognozach, nie przeistoczą się w złoża, do 2020 r. rezerwy ropy mogą wyczerpać się w 70 proc., a do 2030 r. - w 90 proc." - oświadczył Iwanow.

Rezerwy obecnych złóż surowców energetycznych o wysokiej wydajności są już w Rosji wyczerpane w 50 proc., a "połowa pozostałych oraz nowe złoża są trudno dostępne", toteż ich eksploatacja byłaby bardzo kosztowna i wymagałaby zastosowania nowoczesnych technologii - podkreślił.


dodano 10.06.2007, żródło: www.money.pl

Litwa zaaprobowała pisownię nazwisk nielitewskich

Rząd zaaprobował projekt ustawy o pisowni imion i nazwisk w dokumentach osobistych. Zgodnie z tym projektem nielitewskie imiona i nazwiska w dokumentach wydawanych przez instytucje państwowe i samorządowe można by było pisać również literami, których nie ma w alfabecie litewskim, jak np. x, w, q.

Jeśli ustawę przyjmie Sejm, nielitewskie imiona i nazwiska nie będą sztucznie lituanizowane, tylko pisane w postaci oryginalnej. Projekt ustawy zakłada, że dokument, w którym pisane jest imię i nazwisko osoby, powinien zachować jej tożsamość, bez tworzenia nowej. Jak powiedziała wiceprzewodnicząca Państwowej Komisji Języka Litewskiego Jūratė Palionytė, która uczestniczyła w przygotowaniu projektu ustawy w grupie roboczej, powołanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości, w projekcie nie ma mowy o konkretnej mniejszości narodowej, aczkolwiek życzenie oryginalnej pisowni swych imion i nazwisk najaktywniej wyrażali miejscowi Polacy, zapewniając sobie poparcie polskiego rządu. Zaznaczyła ona, że po przyjęciu ustawy, obywatele Litwy narodowości polskiej będą mogli zmienić swe dokumenty osobiste na takie, w których ich imiona i nazwiska byłyby pisane z użyciem takich liter łacińskich, których nie ma w alfabecie litewskim. Przed kilkoma laty rząd już miał przygotowany projekt ustawy, zezwalający mniejszościom narodowym, obywatelom Litwy, którzy zawarli związek małżeński z obcokrajowcami oraz ich dzieciom pisanie swych imion i nazwisk zgodnie z alfabetem łacińskim literami nielitewskimi. Sejmowy Departament Prawa skonstatował wtedy, że projekt może być sprzeczny z Konstytucją. Zamieszkali na Litwie Polacy już przeszło 10 lat ubiegają się o uprawomocnienie oryginalnej, niezlituanizowanej pisowni ich imion i nazwisk. W Polsce Litwini już mogą pisać swe imiona i nazwiska po litewsku.


dodano 09.06.2007, żródło: www.kurierwilenski.lt

kolejne:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69