program partnerski www.ewm24.pl                         Firmy Strony Wiadomości     

  
Tematy wiadomości
Treść wiadomości








kolejne:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69

strona 28



Rosyjsko-niemiecka zimna wojna powietrzna

Ku zdumieniu i irytacji Berlina Moskwa zamknęła na kilka dni niebo dla samolotów Lufthansy Cargo.
Kłopoty Lufthansy Cargo, drugiego co do wielkości przedsiębiorstwa zajmującego się transportem lotniczym na świecie, zaczęły się w niedzielę. Rosyjskie ministerstwo transportu zakazało jej maszynom wlatywania nad terytorium Rosji. Poszło o opłaty, jakie Niemcy mają płacić za przeloty.

Moskwa utrzymuje, że w zeszłą niedzielę straciło ważność porozumienie z Lufthansą, a Niemcy odrzucili warunki nowej umowy. - Piłka jest po niemieckiej stronie. Czekamy na ofertę - mówił wczoraj Timur Chikmatow, rzecznik ministerstwa transportu.

Kilka godzin później po telefonicznej rozmowie szefów MSZ Rosjanie ustąpili i wydali Niemcom warunkową zgodę na loty do 15 listopada. Lufthansy rosyjska decyzja nie cieszy, bo nie dostali jej jeszcze na papierze. Jednym słowem nie wiadomo, kiedy niemieckie transportowce znowu wlecą nad Rosję. Jak na razie samoloty zmierzające z Niemiec na Daleki Wschód muszą nadrabiać drogi, zużywając przy tym więcej paliwa.

Ten spór to najmocniejszy rosyjsko-niemiecki zgrzyt w ostatnich latach. Wczoraj rano wydawało się nawet, że sprawa stanie się kolejną po nałożonym przez Moskwę embargu na eksport polskiego mięsa unijno-rosyjską kością niezgody. Gdy w południe Chikmatow sugerował nawet, że siły powietrzne będą przechwytywać maszyny Lufthansy, które zignorują zakaz, i zmuszać je do lądowania, Niemcy zapowiadali, że wezwą na pomoc Brukselę.

Rosja zarzuciła też Niemcom prowadzenie kampanii prasowej. O sprawie informowały z oburzeniem niemieckie media. "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisał, że Rosja szantażuje Niemcy, łamie umowy i pokazuje światu swoją siłę i "szkodniczy potencjał".

W Niemczech podkreślano, że pieniądze za przeloty nad terytorium Rosji trafiają do państwowych linii lotniczych Aerofłot, które w zeszłym roku zarobiły w ten sposób 300 mln euro.

Spór o opłaty między UE a Rosją trwa od lat. Zgodnie ze wstępnymi porozumieniami między Moskwą i Brukselą Rosjanie do końca 2013 r. powinni znieść wszystkie opłaty za loty transsyberyjskie dla firm z UE. Moskwa zamierza zrekompensować sobie straty. Wczoraj zażądała od Lufthansy, by przeniosła swe centrum przeładunkowe z kazachskiej Astany do rosyjskiego Nowosybirska lub Krasnojarska, tak by to Aerofłot mógł zarabiać na opłatach lotniskowych.

Niemcy jeszcze wczoraj rano nie chcieli o tym słyszeć. Twierdzili, że rosyjskie lotniska na Syberii mają za słabą infrastrukturę, by przyjmować ich samoloty. Ale wieczorem po negocjacjach przeprowadzka była już zaklepana. Lufthansa i niemieckie ministerstwo transportu zapowiedzieli, że trzeba tylko dogadać szczegóły.

- To był krótki pojedynek dwóch wielkich koncernów. Aerofłot chce podgryźć Lufthansę na terenie WNP. Choć to sprawa biznesu, to będą musieli rozwiązać ją politycy - mówi Cornelius Ochmann z berlińskiej fundacji Bertelsmanna. Dodaje, że Rosjanie, zamykając niebo dla transportowców Lufthansy, sprawdzali, jak daleko mogą się posunąć.

Efekt był zaskakujący. Niemcy początkowo wprowadzili analogiczny zakaz dla transportowców Aerofłotu, ale zaraz go uchylono. Niemieckie ministerstwo transportu oficjalnie chciało "stworzyć podstawę do rozmów". Media spekulują jednak, że zakaz wycofano, bo oznaczałby potężne straty dla położonego w Nadrenii-Palatynacie portu lotniczego Frankfurt-Hahn. Tam właśnie swój punkt przeładunkowy ma Aerofłot.


dodano 05.11.2007, żródło: www.gazeta.pl

Rosyjski prąd w polsko-litewskim moście?

Rosja teoretycznie mogłaby wykorzystać most energetyczny między Polską a Litwą do eksportu swojego taniego prądu. Pod warunkiem że nie będzie cierpieć na deficyt prądu, co jest bardzo prawdopodobne.

Oficjalnie nikt z polskiego rządu tego nie powie. Jednak od polskich urzędników często można usłyszeć: „Most energetyczny między Polską a Litwą może posłużyć do importu tańszej rosyjskiej energii”.

- Nie chcemy otworzyć polskiego rynku na tańszą energię z Litwy - mówił „Gazecie” rok temu wiceminister gospodarki Piotr Naimski. Nie chodziło mu oczywiście o energię litewską, lecz rosyjską. O obawach polskiego rządu w tej sprawie pisała także kilkanaście dni temu „Rzeczpospolita”, powołując się na anonimowe wypowiedzi polskich urzędników.

Most, który ma połączyć Polskę i Litwę, jest priorytetowym projektem Unii Europejskiej. Kraje bałtyckie do niedawna były całkowicie odseparowane od europejskiej sieci energetycznej (UCTE). Miały połączenia wyłącznie z krajami byłego ZSRR.

Dopiero w tym roku położono pierwszy kabel łączący Estonię z Finlandią. Most między Polską a Litwą ma być jednak najważniejszym łącznikiem energetycznym Litwy z Europą. Dlatego nad Niemnem z takim oburzeniem przyjęto polską groźbę, że budowa mostu może się opóźnić. Polski minister gospodarki zagroził tym niedawno w czasie negocjacji na temat ilości mocy, jaką mielibyśmy otrzymywać z planowanej na Litwie elektrowni atomowej w Ignalinie.

- Jeśli nie dostaniemy 1000-1200 megawatów mocy, to most na siebie nie zarobi - przekonuje „Gazetę” źródło w Polskiej Grupie Energetycznej (PGE). I przypomina, że na most, który po polskiej stronie kosztuje 300 mln euro, tylko 125 mln da Unia. Resztę musi sfinansować PGE.

Jeśli dobrze pójdzie, budowa mostu potrwa do 2012 r. Nowa elektrownia w Ignalinie ma powstać do 2015 r., choć jest to termin mało realny. Dopiero w 2008 r. będzie wiadomo, jaką mocą będzie dysponować. Jeśli względy ochrony środowiska pozwolą zbudować tylko jeden blok o mocy 1200 megawatów, to nie wiadomo, czy Polska w ogóle przyłączy się do projektu.

Jeśli więc mostem nie popłynie do Polski energia z nowej elektrowni w Ignalinie, to czy z okazji skorzystają Rosjanie, którzy będą nim dostarczać tańszą energię do Polski i dalej na Zachód? - Gdy most powstanie, to technicznie będzie taka możliwość - mówi „Gazecie” Borys Zwieriew, rzecznik spółki Inter RAO, rosyjskiego monopolisty w eksporcie energii. - Ale nie sposób przewidzieć, jaki będzie bilans energetyczny Rosji w 2012 r., czy będziemy mieli energię na eksport.

Na razie Rosja wciąż jest eksporterem energii elektrycznej netto. W zeszłym roku wpływy z jej sprzedaży za granicę wyniosły 528 mln euro. Jednak ilość eksportowanej energii, która rosła od 2002 r. w 2006 r., po raz pierwszy spadła.

Zwieriew dodaje, że nawet jeśli Rosja będzie nadal eksportować energię, to nie wiadomo, czy trafi ona do Polski. Po planowanym zamknięciu starej elektrowni jądrowej w Ignalinie, która dostarcza dziś 80 proc. energii elektrycznej w tym kraju, Litwa może zużywać tak dużą część rosyjskiego eksportu, że do Polski nie popłynie już nic.

Rosyjscy analitycy także uważają, że szanse na eksport energii do Polski i dalej na Zachód są niewielkie. - Chodzi nie tylko o politykę i koncepcję zbyt dużej zależności energetycznej Europy od Rosji, a także o moc naszych elektrowni - mówi Wasilij Konuzin z domu maklerskiego Alemar. - Europejska część Rosji cierpi w przeważającej części na deficyt energii. Nawet jeśli uda się wypełnić plany inwestycyjne i zainstalować nowe moce, to ledwo będzie można zaspokoić rosnący popyt na energię w Rosji.

Konuzin dodaje, że nawet jeśli po uwolnieniu rynku energii w Rosji w 2011 r. niektóre elektrownie stwierdziłyby, że eksport energii bardziej im się opłaca niż dostawa na rynek rosyjski, to eksport energii będzie w rękach monopolisty - spółki Inter RAO. - Ta firma nie pozwoli rozszerzać eksportu, jeśli spowodowałoby to braki prądu w Rosji - twierdzi Konuzin.

- W Rosji popyt na energię będzie rósł w tempie 5 proc. rocznie - mówi Dmitrij Bułhakow z rosyjskiego oddziału Deutsche Banku. Prędzej niż z Rosji przez most może popłynąć prąd z Ukrainy, która ma znaczną nadwyżkę energii. Litwa podpisała już z Ukrainą umowę w sprawie importu energii, która będzie płynąć za pośrednictwem białoruskiej sieci energetycznej.

Obawy przed importem rosyjskiej energii są zresztą nieco dziwne, bo polski rząd sam wpisał do przyjętej w 2006 r. strategii energetycznej połączenie naszej sieci z obwodem kaliningradzkim. Na razie jednak nic się w tej sprawie nie dzieje.

Sama Rosja ma problem z Kaliningradem. Po zamknięciu elektrowni w Ignalinie może brakować tam prądu. Choć w enklawie jest jedna gazowa elektrownia, to produkuje za mało prądu, aby zaspokoić potrzeby regionu. Prąd dostarcza więc Litwa.

Kiedy stara elektrownia w Ignalinie zostanie zamknięta, Kaliningrad będzie cierpiał na deficyt prądu. Po długich sporach Gazpromu i rosyjskiego giganta energetycznego RAO JES Rosjanie zdecydowali się do 2009 uruchomić w enklawie drugą elektrownię na gaz. TEC-2 będzie miał moc 450 megawatów. Czy przez Litwę prąd z tej elektrowni może mostem popłynąć do Polski? - To możliwe, ale nadwyżki prądu w Obwodzie Kaliningradzkim będą niewielkie- twierdzi Konuzin.

Jedno jest pewne - na zamknięciu starej elektrowni w Ignalinie zyska Gazprom. Rosyjski gigant ma już jedną elektrownię gazową w Kownie, a w 2010 r. zamierza uruchomić drugą.


dodano 29.10.2007, żródło: www.gazeta.pl

Rosja woła o kontrolę

Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Kowal zdementował w piątek wieczorem informację, że Polska zaakceptowała przyjęcie rosyjskich kontrolerów w polskich zakładach eksportujących mięso do Rosji.

"Polska nie zmieniła swojego stanowiska. Sprawą priorytetową jest zniesienie embarga na mięso. Dementuję informację, że zaakceptowaliśmy przyjazd inspektorów" - powiedział Kowal.

W piętek przedstawiciel prezydenta Rosji ds. rozwoju kontaktów z Unią Europejską Siergiej Jastrzembski powiedział w Portugalii, że rosyjscy inspektorzy mogą rozpocząć już w listopadzie inspekcje w polskich zakładach eksportujących mięso do Rosji.

Jastrzembski dodał, że strona Polska zaakceptowała przyjęcie inspektorów.

W listopadzie 2005 roku Rosja wprowadziła zakaz importu żywności z Polski, zarzucając stronie polskiej fałszowanie certyfikatów weterynaryjnych i fitosanitarnych. Warszawa usunęła uchybienia w tej dziedzinie, jednak Moskwa nie zniosła embarga.


dodano 27.10.2007, żródło: www.interia.pl

Nie będzie rosyjskiej kontroli zakładów mięsnych

Polska nie zmieniła swojego stanowiska w sprawie eksportu produktów spożywczych do Rosji i nadal nie ma zamiaru wpuścić podległych Moskwie inspektorów sanitarnych.

Jak powiedział Robert Szaniawski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Rosja powinna bezwarunkowo znieść embargo na wszystkie polskie produkty.

Rzecznik MSZ skomentował w ten sposób słowa Siergieja Jastrzembskiego, doradcy prezydenta Rosji. Jastrzembski oświadczył podczas dzisiejszego szczytu Unii Europejskiej i Rosji w Portugalii, że Warszawa zgodziła się na wpuszczenie rosyjskich inspektorów do polskich zakładów mięsnych.

Szaniawski dodał, że nie widzi potrzeby ponawiania inspekcji, bo jak zaznaczył, do takich już doszło wcześniej, a zastrzeżenia strony rosyjskiej zostały zakwestionowane przez Unię Europejską. Podkreślił, że negocjacje w sprawie zniesienia embarga prowadzi z Rosją Komisja Europejska.


dodano 27.10.2007, żródło: www.money.pl

Będzie druga nitka Jamału?

Białoruś zaproponuje Rosji budowę drugiej nitki gazociągu jamalskiego. Na trasie jej przebiegu znajdzie się też Polska.

Minister energetyki Białorusi Aleksander Aziarec poinformował, że Mińsk przygotował list do premiera Rosji z propozycją podjęcia decyzji o budowie drugiej nitki gazociągu Jamał - Europa.

Według ministra, przewidywana przepustowość drugiej nitki gazociągu Jamał -Europa może być równa zdolności przesyłowej pierwszej nitki gazociągu Północnego, która ma biec po dnie Morza Bałtyckiego.

Aziarec dodał, że budowa drugiej nitki gazociągu jamalskiego będzie korzystniejsza ekonomicznie. Przy budowie pierwszej nitki na Białorusi została bowiem przygotowana cała infrastruktura pod budowę drugiej nitki gazociągu.

Jesli bedzie zgoda strony rosyjskiej ,,Białoruś jest gotowa jak najszybciej rozpocząć prace budowlane" -powiedział minister.


dodano 27.10.2007, żródło: www.money.pl

Szybkiej poprawy stosunków z Rosją raczej nie będzie

"Bez względu na to, kto utworzy nowy polski rząd, szybkiej poprawy stosunków między Polską i Rosją raczej nie należy się spodziewać" - tak znany rosyjski publicysta Dmitrij Babicz podsumował w rozmowie z wyniki niedzielnych wyborów do Sejmu i Senatu.

Według niego, "w każdej z trzech formacji pretendujących do głównych ról w Polsce - PO, PiS i LiD - są politycy, którzy negatywnie odnoszą się do Rosji; dlatego będą problemy".

"Ci politycy, którzy z sympatią wypowiadają się o Rosji, należą do ugrupowań drugiego planu. W Rosji lubi się cytować Andrzeja Leppera, jednak nie mówi się przy tym, że on nigdy w Polsce nie będzie mieć większości; że zawsze będzie młodszym partnerem w dowolnej koalicji" - zauważył Babicz, komentator pisma "Russia Profile".

W jego opinii, "aby myśleć o poprawie relacji rosyjsko-polskich, w Polsce musi się znaleźć partia z szansami na główną rolę, której liderzy nie występowaliby z radykalnymi oświadczeniami na temat Rosji".

"Niezbędne jest, by antyrosyjska retoryka przestała być kartą atutową w wyborach" - powiedział publicysta, dodając, iż ma świadomość, że "będzie to trudne". "Jest to zadanie dla całego społeczeństwa, a nie jednej partii" - zaznaczył.

"Nie potrzeba jakiejś wielkiej przyjaźni - wystarczy obiektywny, pragmatyczny stosunek do Rosji" - podkreślił Babicz.

Zdaniem rosyjskiego komentatora, "Kreml chyba przestał już wierzyć w możliwość poprawy stosunków z Polską". "Wydaje się, że był gotów wyjść naprzeciw Warszawie - na przykład - w 2002 roku, gdy prezydent Władimir Putin przyjeżdżał do Polski. Jednak po pomarańczowej rewolucji na Ukrainie - jak mi się wydaje - na Kremlu machnięto ręką na Polskę" - powiedział Babicz.

Publicysta "Russia Profile" zwrócił też uwagę na nikłe zainteresowanie w Rosji kampanią wyborczą w Polsce. "Ludzie nie chcą poznać nowych polskich polityków. Lech Wałęsa rozczarował. Aleksander Kwaśniewski - też. Przywódcy PiS - wiadomo. Zobaczymy, co powiedzą następni. Jednak niczego dobrego nie należy się spodziewać. Taki jest stosunek. W strukturach władzy również" - ocenił Babicz.

Według niego, "w obecnych warunkach nie należy oczekiwać poprawy". "Rosja nie dostrzega Polski. Chce zbudować Gazociąg Północny (Nord Stream), aby o Polsce zapomnieć. Jednak o Polsce zapomnieć jej się nie uda. Z wielu powodów. Chociażby dlatego, że Nord Stream będzie coraz droższy, bo kolejne kraje oponują przeciwko jego budowie" - zauważył.

"Ponadto nie sądzę, aby dało się jednocześnie zepsuć z stosunki z Polską i zbudować dobre relacje z Niemcami. W warunkach Unii Europejskiej jest po prostu niemożliwe. Wszelako w Rosji się tego jeszcze nie rozumie - ani w strukturach władzy, ani w społeczeństwie" - podkreślił Babicz.


dodano 22.10.2007, żródło: www.gazeta.pl

Rosja żąda kontroli w zakładach mięsnych

Moskwa nie zniesie zakazu importu polskiego mięsa, dopóki Warszawa nie wpuści do polskich zakładów mięsnych rosyjskich inspektorów.

Poinformował o tym w wywiadzie dla agencji prasowej Interfax Siergiej Jastrzembski, przedstawiciel prezydenta Rosji do spraw kontaktów z Unią Europejską.

"Jeżeli nie będzie inspekcji, nie będzie zezwolenia na import mięsa. Możemy obejść się bez polskiego mięsa" - powiedział Jastrzembski.

Wiceminister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, pytany , czy Polska zgodzi się na rosyjskie kontrole, mówił kilka dni temu , że w imieniu Polski negocjacje prowadzi Komisja Europejska. W opinii wiceministra "żądania kontroli w polskich zakładach to gra pozorów".


dodano 22.10.2007, żródło: www.money.pl

Rosjanie umieścili na orbicie 4 amerykańskie satelity

Rosyjska rakieta nośna Sojuz-FG, która wystartowała z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie, wyniosła na orbitę 4 amerykańskie satelity łącznościowe.

Jak poinformowało kierownictwo lotu, operacja "przebiegła pomyślnie", a cztery satelity amerykańskiej serii telekomunikacyjnej Globalstar oddzieliły się od bloku napędowego określanego kryptonimem "Fregata" i znalazły się na zaplanowanej orbicie. Każdy z satelitów Globalstar ma masę 460 kg i planowany okres funkcjonowania 7,5 lat.

Był to już 1726. lot Sojuza. Rodzina tych rakiet wykorzystywana jest nieprzerwanie od 1963 roku do chwili obecnej. Mająca masę startową 308 ton rakieta nośna w dwie godziny po wykonaniu zadania spłonie w górnych warstwach atmosfery, nad południową częścią Oceanu Spokojnego.

System Globalstar, którego centrala znajduje się w Kalifornii, wykonuje telekomunikacyjne usługi satelitarne dla agencji rządowych, firm prywatnych i poszczególnych obywateli między 70 równoleżnikiem szerokości geograficznej północnej i 70 stopnie szerokości południowej, to jest praktycznie na całym globie, z wyjątkiem okolic podbiegunowych.

Pierwsza generacja sześciu aparatów Globalstar została wystrzelona z Bajkonuru w 1999 roku przez Starsem, rosyjsko - francuską filię europejskiej agencji kosmicznej Arianespace, która do tej pory zajmuje się stroną marketingową całej serii komercyjnych lotów Sojuzów. 4 dodatkowe satelity, uzupełniające sieć orbitalną Globalstar, wystrzelono 30 maja 2007 roku.

Druga konstelacja 24 satelitów komunikacyjnych Globalstar ma być wystrzeliwana począwszy od 2009 roku również za pomocą rosyjskich rakiet nośnych Sojuz, ale z wyrzutni kosmicznej we francuskiej Gujanie, na północy Ameryki Południowej.


dodano 22.10.2007, żródło: www.money.pl

Polska zablokuje wejście Rosji do WTO?

Polska niezmiennie uważa, że rosyjskie embargo na import polskich produktów rolnych jest bezpodstawne i będzie nadal blokować negocjacje między Rosją a Unią Europejską na temat nowej umowy o współpracy i partnerstwie - oświadczył w poniedziałek w Moskwie wiceminister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Ardanowski ostrzegł też, że jeśli stosunek Rosji do Polski nie ulegnie zmianie, Warszawa zmuszona będzie wystąpić również przeciwko członkostwu Federacji Rosyjskiej w Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Wiceminister przyjechał do Rosji, aby zaprezentować potencjał i możliwości eksportowe polskiego rolnictwa. Towarzyszy mu duża grupa polskich biznesmenów. Goście z Polski uczestniczą w trwających od piątku w Moskwie 9. Rosyjskich Targach Rolno- Spożywczych "Złota Jesień".

"Sytuacja zmieni się, gdy strona rosyjska zniesie embargo, ponieważ nie widzimy żadnych logicznych podstaw dla takich ograniczeń" - powiedział Ardanowski na konferencji prasowej w redakcji agencji Interfax.

Zdaniem polskiego wiceministra, wprowadzając embargo Rosja kierowała się motywami politycznymi. "Decyzja ta nie ma związku z kontrolą weterynaryjną i fitosanitarną. Jest to polityczna decyzja Rosji" - oznajmił.

Ardanowski podkreślił, że większość krajów Unii Europejskiej solidaryzuje się ze stanowiskiem Polski i je popiera.

Przypomniał też, że inspektorzy z Rosji i Komisji Europejskiej kontrolowali polskie zakłady mięsne. "Unijni inspektorzy dopatrzyli się niewielkich uchybień, a rosyjscy, zgodnie z oczekiwaniami, poważnych" - wskazał.

Według wiceministra, faktycznie eksperci z Rosji zakwestionowali cały system kontroli żywności w Unii Europejskiej. "Dlatego jest to problem nie Polski, lecz całej UE" - dodał Ardanowski.

"Jeśli stosunek Rosji do Polski nie ulegnie zmianie, to zmuszeni będziemy wystąpić przeciwko członkostwu Federacji Rosyjskiej w WTO" - oświadczył Ardanowski. Polski wiceminister podkreślił zarazem znaczenie tego, by taki kraj, jak Rosja, należał do WTO, która to organizacja - jak zauważył - jest gwarantem światowego handlu i reguluje międzynarodowy ruch towarów.

Na początku października br. Rosja zabroniła importu mączki rybnej z Polski z powodu wykrycia w niej białka zwierzęcego. Ostrzegła też, że może zakazać importu produktów pochodzenia roślinnego z Polski za pośrednictwem krajów trzecich.

Równocześnie Szef Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Siergiej Dankwert poinformował, że od 1 listopada prawo eksportu wędlin i produktów mleczarskich z Polski do Rosji będą miały tylko te zakłady, które uzyskają nowe certyfikaty rosyjskich służb sanitarnych i weterynaryjnych.

W listopadzie 2005 r. Rosja wprowadziła zakaz importu żywności z Polski (embargo nie obejmuje wędlin i produktów mleczarskich), zarzucając stronie polskiej fałszowanie certyfikatów weterynaryjnych i fitosanitarnych. Mimo, że według prokuratury w Tarnowie, fałszerstwo świadectw weterynaryjnych miało miejsce poza granicami Polski, Moskwa nie zniosła embarga - obowiązuje ono do dziś.

W odpowiedzi Polska w listopadzie 2006 r. zablokowała rozpoczęcie negocjacji między UE a Rosją w sprawie nowej umowy o partnerstwie i współpracy. W konsekwencji prowadzenie rozmów z Moskwą w sprawie zniesienia rosyjskiego embarga wzięła na siebie Komisja Europejska.


dodano 15.10.2007, żródło: www.gazeta.pl

Litwa odnotowuje wzrost eksportu

Litwa w ciągu 8 miesięcy br. wyeksportowała towary wartości 28,5 mld Lt, a wartość importu stanowiła 39,7 mld Lt — odpowiednio o 10,6 i 16 proc. więcej w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego.

Deficyt handlu zagranicznego Litwy w ciągu tego okresu sięgał 11,2 mld Lt i był o 32,3 proc. większy w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. W ciągu miesiąca (w porównaniu sierpnia z lipcem) eksport kraju wzrósł o 1,7 proc., a import zmniejszył się o 1,7 proc., natomiast w ciągu 12 miesięcy (w porównaniu z sierpniem 2006 r.) — odpowiednio wzrósł o 17,2 i 8,3 proc.


dodano 10.10.2007, żródło: www.kurierwilenski.lt

kolejne:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69